27 lat 153 cm początkująca aktorka i architekt
Awatar użytkownika

Now I know what a fool I've been
But if you kissed me now
I know you'd fool me again

something about me
by makabra

12.
outfit

Od ostatniego spotkania z dziennikarką minęło trochę czasu. Rzeczywiście, numer zapisany na chusteczce idealnie zadziałał. Gdyby wpisała jej się wtedy po prostu do telefonu to pewnie Morgan zapomniałaby o kontakcie! A tak to musiała wpisać sama numer, a potem od razu postanowiła, że wyśle kobiecie wiadomość. W ten sposób zaczęły rozmawiać coraz więcej, poznawać się lepiej. Chociaż Charlie starała się być naprawdę ostrożna, nie ujawniać zbyt wiele faktów związanych ze swoim życiem prywatnym. To nie tak, że cokolwiek przeczuwała. Po prostu ostatnio obiecała sobie, że będzie o wiele bardziej ostrożna niż zazwyczaj. Dowiedziała się od Alivii, kiedy ma urodziny... Jakoś wyszło to całkiem naturalnie w rozmowie. Praktycznie od razu zapisała sobie datę, aby móc zaplanować dla nich spotkanie. Co mogła poradzić na to, że ciągnęło ją do nowo poznanej kobiety? Chciała się przynajmniej spróbować zaprzyjaźnić, zrobić dla niej cokolwiek miłego. Dlatego, kiedy w kalendarzu na horyzoncie pojawiła się zaznaczona data to wysłała jej jedynie pinezkę i godzinę spotkania.
Miały się wybrać na zakupy, a Morgan przy okazji mogła zdobyć dla niej jakiś prezent, który na pewno jej się spodoba. Nie znała Davil jeszcze zbyt dobrze więc mogłaby celować w jej gusta na ślepo, a tak to przynajmniej zobaczy, co wywoła w Ali zachwyt. Ubrała się elegancko, ale nieco na luzie. Zazwyczaj dbała o swój wygląd, co prawda nie aż tak, jak na evencie Prady. Jednak nie rozstawała się z wysokimi butami, uwielbiała również spódniczki. Do tego dziś chciała kupić prezent ślubny dla swojej przyjaciółki, która niespodziewanie powiedziała "tak" w Vegas. Poniekąd nie potrafiła sobie wybaczyć, że jej tam wtedy nie było! Jednak doceniała fakt, że Brooks w ogóle zadzwoniła i powiedziała jej o tym. Oczywiście nie miała zamiaru puszczać wiadomości w eter, jak tylko Vi tego zapragnie to sama ogłosi radosną nowinę.
- Hej! Miło Cię widzieć!- uśmiechnęła się szeroko, kiedy zobaczyła na horyzoncie znajomą twarz. - Postanowiłam, że z okazji urodzin zabiorę Cię na urodzinowe zakupy! - oznajmiła, pełna entuzjazmu. Przytuliła jeszcze solenizantkę na powitanie, może nawet ciut za długo i... Pozwoliła sobie ucałować jej policzek. W jednym z butików miała dla niej przygotowaną niespodziankę, mały torcik oraz butelkę szampana. Jak świętować to pełną parą!

Alivia Davil
money is the anthem of success
28 lat 155 cm Dziennikarka
Awatar użytkownika

She got blood cold as ice
And a heart made of stone
But she keeps me alive
She's the beast in my bones
She gets everything she wants
When she gets me alone
Like it's nothin'
She got two little horns
And they get me a little bit

something about me
by new yorker

outfit

Niewinna wymiana wiadomości i coraz częstsze spotkania z blondynką sprawiały, że Alivia coraz bardziej była pewna swojego sukcesu. Oczywiście kobieta była ostrożna i póki co mało jej zdradzała swoich tajemnic, ale ona była cierpliwa. Małymi kroczkami coraz bardziej zyskiwała przychylność Charlie, zaciskając coraz mocniej na niej swoje idealnie wypielęgnowane szpony, którymi chciała wyrwać każdą możliwą nowinkę ze świata show biznesu. Była chciwa, to fakt, ale razem z tą grą czerpała pełnymi garściami, wykorzystując okazję do zabawy.
Nie wiedziała do końca na co się pisze dnia dzisiejszego, gdy zgodziła się na spotkanie z dziewczyną. Nawet zbytnio nie wnikała o co może dokładnie chodzić, bo zamierzała wykorzystać tą okazję do zacieśniania więzi pomiędzy nimi, póki mąż jeszcze jej nie porwał na jakąś urodzinową wycieczkę, gdzie znowu do zarzygania będą wymieniać czułości i zapewnienia o swojej dozgonnej miłości. Nawet i ona musiała momentami odwalać jakiś cyrk, żeby jej małpki posłusznie robiły dla niej wszystko. Było to męczące, ale warte swojej ceny.
Na swoją twarz przywołała uśmiech, gdy zauważyła znajomą sylwetkę, a swój wzrok zatrzymała dłużej na odkrytych nogach kobiety, które bosko wyglądały w zestawieniu z wysokimi obcasami. Nie była ślepa, a jak każdy wiedział ona jak nikt inny potrafiła docenić piękno.
- Cześć. - przywitała się składając krótki pocałunek w policzek, a jej uśmiech się poszerzył na jej słowa. - Nie sądziłam, że pamiętasz! Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo mnie zaskoczyłaś. Nie wiem na co czekamy. Zatem ruszamy! -Wspólne zakupy były wręcz absolutnym strzałem w dziesiątkę. Kochała wydawać pieniądze swojego męża, a kupno nowych rzeczy zawsze niezmiernie ją cieszyło, bo w tych chwilach dostawała to na co zasługiwała. Czyli dosłownie wszystko, czego tylko jej chciwa dusza sobie zapragnęła. Czy była to droga biżuteria, której cena przyprawiała kogoś o bolesny zawrót głowy, czy też zwykła szmatka, która tylko dlatego, że była czyjegoś projektu, była cholernie kosztowna. Krótko mówiąc była królową zakupów i taka forma spędzania czasu zawsze ją radowała.
- Idealnie się składa, bo moja szafa koniecznie wymaga wymiany. A kolekcja zimowa powoli wchodzi w obieg, więc nie licz na żadną litość z mojej strony. - w czułym geście założyła jeden zbłąkany kosmyk jej włosów za ucho i pociągnęła ją za dłoń w kierunku sklepów.
Charlie Morgan
money is the anthem of success
27 lat 153 cm początkująca aktorka i architekt
Awatar użytkownika

Now I know what a fool I've been
But if you kissed me now
I know you'd fool me again

something about me
by makabra

Nie miała pojęcia, że Alivia na nią “poluje”, chociaż w sumie bardziej na informacje, których znała sporo. Nie potrafiła sobie wybaczyć, że Billy nic jej nie wspomniał o ślubnych planach, przecież zjawiłaby się na miejscu, świętowała razem z nimi… Jednak na pewno wszystko z Victorią sobie nadrobią. O ślubie również nie miała zamiaru pisnąć ani słówka, to ich decyzja, kiedy ujawnią wszystkim prawdę. Brooks okropnie wiele przeszła, zasługiwała na spokój, poczucie bezpieczeństwa. Morgan nie zdradza zbyt wielu swoich tajemniczy sekretów. Ba, nawet kiedy bywa pijana to jakoś język jej się nie rozplątuje, żeby wyznać wszelkie grzechy. Dlatego Alivia będzie musiała naprawdę mocno napocić, aby cokolwiek z niej wyciągnąć. Jednak na razie postrzegała ją, jako dobrze rokującą znajomość. Może nawet by się zaprzyjaźniły? Wydawały się nadawać na tych samych falach, poza tym uratowała ją bezinteresownie od wielkiej eventowej tragedii z plamą w roli głównej. Chciała się jakoś odwdzięczyć, a do tego sprawić, że kobieta będzie dobrze się bawić w swoje urodziny. Z tego, co wywnioskowała to cieszyła się na ten dzień, a urodzinowe zakupy miały jedynie jeszcze dodać entuzjazmu. Skąd mogła wiedzieć, że to wszystko jest jedynie fasadą? A ona stanowi tylko okazję do dobrej zabawy oraz cennych informacji? To na pewno złamałoby gdzieś tam w środku Charlie, ale na razie mogła żyć w słodkiej nieświadomości.
Nie miała pewności, czy tego dnia nie będzie spędzać z bliskimi, którzy chcieli jej zrobić jakąś niespodziankę. Na szczęście okazało się, że miała luźne popołudnie z którego mogły obie skorzystać. Zauważyła ją na horyzoncie, od razu uśmiechnęła się sama do siebie, widząc, jak elegancko się prezentuje. Czerwony idealnie pasował do jej karnacji, ciemnych włosów oraz oczu. Dodawał kobiecie pazura, ale również elegancji. Szpilki dodawały jej kilku centymetrów oraz podkreśliły zgrabne nogi. Cóż, musiała przyznać, że wyglądała bosko. Czy mogłaby obojętnie zareagować na tak atrakcyjną kobietę? Wątpię. Poczuła mocniej woń jej perfum, kiedy ucałowała ją w policzek na przywitanie.
- Oczywiście, że pamiętam! Nawet sobie zapisałam w terminarzu! Wyglądasz wspaniale… I swoją drogą… Wszystkiego najlepszego. - uśmiechnęła się szerzej, omiatając jeszcze raz wzrokiem sylwetkę znajomej. Ten czuły gest jakoś tak… Wybił ją z rytmu, ale szybko się pozbierała.
- Też mi się przyda odświeżenie zimowej szafy. - przyznała, śmiejąc się pod nosem. Przeszły kawałek do butiku, który wybrała Charlie. Tam już czekała na nich butelka szampana oraz mały torcik z odpaloną świeczką. Zabrali im płaszcze, żeby mogły się czuć komfortowo, a potem blondynka zgarnęła torcik, podchodząc bliżej Alivii. - Pomysł życzenie, a potem dmuchaj. - uśmiechnęła się do niej słodko, trzymając stabilnie tort.

Alivia Davil
money is the anthem of success
28 lat 155 cm Dziennikarka
Awatar użytkownika

She got blood cold as ice
And a heart made of stone
But she keeps me alive
She's the beast in my bones
She gets everything she wants
When she gets me alone
Like it's nothin'
She got two little horns
And they get me a little bit

something about me
by new yorker

Natura miała to do siebie, że próbowała zawsze pokazać czyjeś prawdziwe oblicze. Piękno przyciągało nie tylko ludzi, ale zazwyczaj za tą fascynującą powłoką kryło się niebezpieczeństwo. Wabiło swoje ofiary nie tylko kolorami i wyglądem, ale w ustach ludzi również kłamstwem, ułudą która rozgrzewała najpierw serca, żeby później boleśnie je złamać. Zawsze ją to bawiło jak ten świat był stworzony. Jak bardzo ludzie dążyli do pewnych standardów, które często ulegały zmianom, bo świat wokół nich pędził, a oni jak posłuszne owieczki dążyli za swoimi pasterzami. Alivia zaś uwielbiała tworzyć własne uniwersum, w którym to ona była górą, a jej mroczne piękno spowijało innych świat w swoje ciemne gierki. Jak każdy drapieżnik była cierpliwa, bo miała w tym wszystkim swój własny interes. Charlie zaś była niczym słońce. Davil krążyła wokół i kradła od niej te nieliczne światło, które wykorzystywała dla własnych korzyści. Z czasem jednak zagarnie dla siebie wszystko, a blondynka pozostanie z niczym. Szkoda tylko, że w tym całym planie Alivia nie przewidziała jednego, że ta dziewczyna o słodkim uśmiechu, kiedyś będzie jej potrzebna do przetrwania, bo to co zapoczątkowały, to była symbioza, a one wspólnie siebie potrzebowały.
- Zazdroszczę ci tej organizacji! - kolejne kłamstwo. Wbrew wszystkiemu Alivia doskonale wiedziała o wszystkim i skrupulatnie zdobywała wszelkie informacje. Czasami jednak łatwiej było grać głupiutką i roztrzepaną dziewczynę, za którą inni myśleli. Wiele razy ją to uratowało choćby przed tym, żeby nie jechać z mężem w kolejną nudną delegację. Za każdym razem przecież była tak zaskoczona, że nie przygotowała się na wyjazd i tak wielce smutna, że po raz kolejny nie mogła w tym uczestniczyć.
- Dziękuję. Nie zdajesz sobie sprawy nawet jak bardzo ten gest jest ważny dla mnie. Czy to nie zabawne, że w dniu moich urodzin wszyscy przebierają się i udają kogoś kim nie są? - matka miała wyczucie kiedy ją rodziła. Tak jakby dzień jej narodzin od samego początku drwił z tego kim w przyszłości będzie Alivia Davil. A ona rzadko kiedy wierzyła w przypadki. Wszystko miało swój ukryty sens i znaczenie, wystarczyło tylko sięgać po pewne informacje i sklecać je w jedną logiczną całość.
Stukot ich obcasów był niczym melodia, która pociągała kilka spojrzeń przeciwnej płci, gdy dziewczyny radosnym krokiem zmierzały w stronę wybranego przez Charlie butiku. Wkroczyły do środka, a Alivia zakryła skromnie usta, gdy dziewczyna podeszła do niej z małym tortem i zapaloną świeczką. Było to dziwne, ale ten gest był dla niej jakby cenniejszy niż to, że obudziła się w swoim apartamencie, w którym zastała morze kwiatów wszelakiej maści i nową absurdalnie drogą biżuterie na stole.
Podeszła ostrożnie do słodkości i zgarnęła palcami włosy, gdy pochyliła się nad świeczką. Chcę, żeby mój plan się udał, a ty należała do mnie w każdym calu. Jej życzenie było egoistyczne, a zdmuchując świeczkę popatrzyła dziewczynie intensywnie w oczy.
Będzie moja.
Zatopiła palec w słodkiej masie i z uśmiechem na ustach spróbowała tortu, specjalnie rozmazując trochę czekolady w kąciku swoich ust. Kusiła do działania. Do przekraczania granic. Zrób to Charlie. Wiem, że chcesz.
Charlie Morgan
money is the anthem of success
27 lat 153 cm początkująca aktorka i architekt
Awatar użytkownika

Now I know what a fool I've been
But if you kissed me now
I know you'd fool me again

something about me
by makabra

Prawda prędzej czy później ujrzy światło dzienne... Chyba, że ktoś jest tak wysublimowanym manipulatorem, że nie jest w stanie zaplątać się we własnych kłamstwach. Sprzedawanie ludziom wyimaginowanej rzeczywistości to umiejętność, którą nie potrafi się posługiwać każdy. Alivii przychodziło to cholernie łatwo, jakby się urodziła z tym darem. Morgan nabrała się na jej dobre zamiary, chęć poznania się bliżej... Jednak zachowywała odrobiny zdrowego rozsądku, nie wyznając kobiecie swoich sekretów. Mimo wszystko leciała w jej kierunku, niczym Ikar do Słońca, co, jak wszystkim wiadomo... Skończyło się tragedią. Czy ona również miała z impetem uderzyć o ziemię? Stracić jakiekolwiek resztki wiary w dobre intencje oraz szczerość? Była niczym piękny kwiat, kuszący swoim zapachem, barwami, ale jednocześnie śmiertelnie trujący. Zarzuciła na nią węzy, które powoli, cierpliwe zacieśniała, pozbawiając ją zdolności swobodnego oddechu. Niczego nieświadoma Charlie poddawała się jej... Brnąć konsekwentnie. Jedno jest pewne - jeśli pozbawi Słońce wszelkich promieni... Nie będzie miała z czego więcej czerpać. Fakt, to była symbioza. A może bardziej żerujący na niej pasożyt w słodkim opakowaniu?
- Na pewno jako dziennikarka też potrafisz wszystko dobrze trzymać w garści. - uśmiechnęła się promiennie do niej. Prawda jest taka, że gdyby nie terminarz to Charlie mogłaby zginąć, miała mnóstwo rzeczy na głowie, ale każdą skrupulatnie wpisywała w dane okienka i planowała na odpowiedni dzień. Pewnie trochę czułaby się rozczarowana, gdyby wiedziała, że Alivia znała wszelkie szczegóły dzisiejszej niespodzianki. Jednak... Davil okazała się o wiele lepszą aktorką niż sama blondynka.
- Najważniejsze, żebyś Ty w ten dzień była sobą. - odpowiedziała, omiatając jej twarz wzrokiem. Cieszyła się, że sprawiła jej przyjemność, a to jeszcze nie koniec! Przecież miała zamiar kupić jej coś, co wpadnie mocno Alvi w oko. Urodziny bez prezentu to nie urodziny! Trzymała tort stabilnie, wpatrując się w nią i czekając, aż zdmuchnie świeczkę.
- Masz tu... - zanim zdążyła się zorientować, wolną dłoń zbliżyła do jej twarzy, ścierając kciukiem ślad czekolady. Kretynka, oczywiście, że złapała haczyk... Chciała.. Nawet nie zdawała sobie pojęcia z tego, jak bardzo chciała spróbować smaku kremu na jej ustach. Musiała się powstrzymywać, dlatego wygięła jeszcze kąciki w lekkim uśmiechu, zabierając dłoń z jej twarzy.
- Ciekawi mnie, jakie miałaś życzenie... Ale jeśli powiesz je głośno to się nie spełni. - westchnęła, śmiejąc się pod nosem.

Alivia Davil
money is the anthem of success
28 lat 155 cm Dziennikarka
Awatar użytkownika

She got blood cold as ice
And a heart made of stone
But she keeps me alive
She's the beast in my bones
She gets everything she wants
When she gets me alone
Like it's nothin'
She got two little horns
And they get me a little bit

something about me
by new yorker

Na jej wargach był cały czas kuszący słodki uśmiech, którym niezliczoną ilość razy podbijała czyjeś serca. Sam fakt, że miała dzisiaj urodziny... Lubiła ten dzień, choć dla wielu kobiet był to czas rozpaczania nad kolejną cyferką na liczniku. Ona świętowała, bo to był kolejny rok, gdy żyła tak jak na to zasługiwała. Otaczała się luksusami i gdyby tylko jej mąż nie był taki mdły... Gdyby dostarczał jej rozrywki, a nie tylko mówił o powiększeniu rodziny.. Byłoby idealnie, ale nie było, a ona poszukiwała cały czas rozwiązania dla tej patowej sytuacji. Szukała tego dreszczyku emocji, który czuła gdy kusiła kogoś do grzechu. Tak jak teraz robiła to powoli z blondynką.
- Moje notatki to chaos, w którym tylko chyba ja się jako tako odnajduję. - miała swój system. Tak jak każdy człowiek pewne rzeczy działały tak, że było jej łatwiej poukładać swoje sprawy, żeby nikt inny o tym nie wiedział.. Granie przed mężem roztrzepanej żony nie było łatwe, ale jego już od dawna miała okręconego wokół swojego małego palca. Ta gra już jej nie bawiła, ale brnęła w nią dalej, bo zapewniał jej godne życie na wysokim poziomie. A pieniądze były dla niej najważniejsze. Wiele poświęciła, żeby znaleźć się na tym poziomie życia.
- Sobą? Gdybym była tak samolubna jak chciałabym być... Odmieniłoby to naszą znajomość. W końcu to co zakazane kusi najbardziej nieprawdaż? - powiedziała cicho, gdy jej kciuk ścierał z jej twarzy czekoladę. Spojrzała swoim intensywnym wzrokiem prosto w jej oczy i delikatnie zwilżyła swoje wargi językiem, gdy dziewczyna odsunęła się od niej. Lubiła to, gdy jej słowa były dwuznaczne, a ich prawdziwe znaczenie znała tylko ona. Kusiła. Bawiła się wyśmienicie lawirując na tej granicy między tym co musiała, a przyjemnością którą ta zabawa mogła jej dostarczyć. Była w swoim żywiole.
Przyłożyła wskazujący palec do swoich ust i zaśmiała się perliście. - To mój mały sekret. Jak się spełni to ci je zdradzę, ale chyba będę musiała uzbroić się w cierpliwość. Tak jak mówiłam to co zakazane kusi najbardziej. - A przecież ona dla niej taka była... W końcu Alivia miała męża.. Teoretycznie taki romans nawet pomiędzy kobietami był czymś niemoralnym. Co prawda mąż nie był czymś co stałoby jej na drodze do tego czego pragnęła, ale zdrada mogła skomplikować pewne sprawy. Gdyby się dowiedział... A Charlie.. Cóż ona nie wyglądała na taką co bawiłaby się w takie rzeczy z mężatkami. Chociaż... Może gdyby odpowiednio pokierowała całą tą sprawą.. Mogłaby egoistycznie zgarnąć dla siebie wszystko. Czy do tego nie została stworzona? Gdy czegoś pragnęła, to dostawała to.
- Wyglądałabyś w tej sukience oszałamiająco. - powiedziała, gdy ściągnęła czerwoną sukienkę z wieszaka i przyłożyła cienki materiał do ciała dziewczyny. - Pasują ci takie intensywne kolory.
Charlie Morgan
money is the anthem of success
27 lat 153 cm początkująca aktorka i architekt
Awatar użytkownika

Now I know what a fool I've been
But if you kissed me now
I know you'd fool me again

something about me
by makabra

Nie dało się jej odmówić uroku osobistego, którym potrafiła skutecznie okręcić sobie kogoś wokół własnego paluszka. A na ten słodki uśmiech mógł się nabrać praktycznie każdy… Miała w swoich oczach coś takiego, co było równocześnie cholernie niewinne, a z drugiej strony przypominało wzrok drapieżnika czającego się na ofiarę. Charlie nabierała się na wszystkie te minki, uśmiechy oraz nad wyraz naturalną troskę. Teraz skupiała się jedynie na tym, aby dzień był dla Alivii wyjątkowy. W końcu rodziny powinny być niepowtarzalne, a wszystko dookoła miało się skupiać głównie na niej. Nie miała pojęcia, że kobieta ma męża, gdyby wiedziała… Nie przekraczałaby granicy, nie pozwalał sobie na niektóre gesty. Dawała jej się czarować, rozumiejąc mnóstwo aluzji, walcząc z własnym rozsądkiem. Czy potrzebowała kolejnego romansu? Czy powinna się ładować w taką relację? Poza tym jeśli do czegoś między nimi dojdzie to później nie będą miały, jak wrócić do przyjaźni. Morgan wiedziała, że przyjaźń z eks jest jeszcze bardziej bolesna niż samo zerwanie. Nie chciała być dla kogoś jedynie dreszczykiem emocji, miała tego nieco za dużo w swoim życiu.
- Znam to zbyt dobrze… Moje projekty wyglądają dokładnie tak samo, potem muszę wszystko przekształcać w taki sposób, aby również klient mógł się połapać. - zaśmiała się, miała mnóstwo notatek, które tylko ona mogła zrozumieć. Na scenariuszach również robiła sobie drobne znaczki, które jedynie ona była w stanie rozszyfrować. Nie raz się z niej inni pracownicy nieco śmiali, kiedy tłumaczyła znaczenia niektórych symboli. Jednak to działało, dlatego nie miała zamiaru zmieniać swojego systemu działania.
- Może czasem warto być samolubnym? - odbiła zgrabnie piłeczkę słowną, uśmiechając się do niej słodko i zatrzymując wzrok na kilka dłuższych chwil na jej wargach podkreślonych tak idealnie szminką. Mogłaby śmiało zakończyć ich katorgę, pokonać dzielącą ich odległość, jednak może chciała jeszcze chwilę się pobawić… Poza tym coś w środku ciągle jej mówiło, że to nie jest dobry pomysł i będzie tego żałować. Davil kusiła ją cholernie i widać było po niej, że doskonale wie, co robi.
- To co zakazane podobno smakuje najlepiej. - spojrzała jeszcze na nią, czując, że w pewnym sensie zaprzepaściła szansę. Była jedynie kolejnym punktem na jej długiej liście dojścia do sukcesu, nie zdawała sobie z tego sprawy. Odłożyły pewnie tort w bezpieczne miejsce, skupiając się na zakupach. Zerknęła na sukienkę, którą jej przyniosła…
- W takim razie przymierzę. Chcesz mi towarzyszyć? - zapytała jeszcze, pozwalając sobie na nieco kokieterii. Potem zniknęła w dość sporych rozmiarów przebieralni, ściągnęła sukienkę z wieszaka, zaczynając powoli ściągać z siebie to, co dziś założyła.

Alivia Davil
money is the anthem of success
28 lat 155 cm Dziennikarka
Awatar użytkownika

She got blood cold as ice
And a heart made of stone
But she keeps me alive
She's the beast in my bones
She gets everything she wants
When she gets me alone
Like it's nothin'
She got two little horns
And they get me a little bit

something about me
by new yorker

Słuchała każde słowo z uwagą, gdy tylko ten ulotny dźwięk opuszczał słodkie i pełne usta dziewczyny. Jej śmiech obijał się o jej uszy, ale nie drażnił ucha, tak jak zazwyczaj miało to miejsce, gdy spotykała na swojej drodze pewne cele. Była nawet skłonna powiedzieć, że na swój sposób polubiła blondynkę. Była dla jej mrocznej duszy dość barwną osobistością, ale jej to nie przeszkadzało. Było to wręcz zabawne jak na pierwszy rzut oka było widać jakie miały charaktery, gdy stały obok siebie, a Alivia spoglądała w gładką taflę lustra. Ona była niczym noc, a jej styl jak i wygląd w pełni oddawał tą ciemną stronę doby. Davil była usposobieniem tego wszystkiego co było nikczemne, a jej próżność nie miała wszelkich granic. Pochłaniała na swojej drodze wszystko, gdy pewna siebie kroczyła przed siebie prosto do celu. Natomiast Charlie była niczym dzień. Nie tylko cieszyła ludzkie oko swoim wyglądem, ale również zaskarbiała uwagę swojego otoczenia niepoprawnym szczęściem i optymizmem, nawet gdy w jej wnętrzu szalała burza, to przez te ciemne chmury przebijał się jej blask. Alivia jednak zapomniała w tym wszystkim, że pomiędzy tymi dwoma porami był jeszcze zachód jak i wschód słońca. Czas, który zachwycał swym pięknem każdego, bo wtedy te dwie pory doby łączyły się razem i były w stanie stworzyć coś co wykraczało po za wszelkie kanony. One również mogły być takie, ale młoda dziennikarka była jeszcze zaślepiona celem, do którego dążyła nawet po trupach. Jedynie przyszłość wiedziała czy ciemnowłosa nie straci tych promieni słońca w swoim życiu. Czy będzie w stanie w odpowiednim czasie otrząsnąć się i spojrzeć na to wszystko w szerszej perspektywie?
- Czasami warto, ale apetyt też rośnie w miarę jedzenia. Gdy raz będę samolubna, to będę pragnęła więcej. Gdzie jest granica, której nie mogę przekraczać? - uniosła kącik ust do góry i koniuszkiem języka zahaczyła o dolną wargę, gdy widziała wzrok kobiety na swoich ustach. Kusiła. Nakłaniała ją do grzechu, bo właśnie tego pragnęła Alivia - grzeszyć i czerpać ze swojego życia pełnymi garściami. Zbyt długo obie dziewczyny tkwiły w uśpieniu, a przecież życie nie polegało na działalności charytatywnej. Na pierwszym miejscu powinny stawiać swoje własne pragnienie, a te ciemnowłosa zawsze stawiała na piedestale.
- Gdybyś potrzebowała pomocy z suwakiem to daj mi znać. - stanęła przy drzwiach od przymierzalni, a w swojej drobnej dłoni również trzymała sukienkę która według niej idealnie leżałaby na jej ciele. Oparła się wygodnie plecami o gładkie drewno, a gdy kobieta poprosiła ją o pomoc, uśmiechnęła się psotnie, wchodząc do przymierzalni, która nie dość, że była spora tak również zapewniała prywatność, której tak pragnęła w tej chwili Alivia.
Podeszła do blondynki spokojnym krokiem, odkładając sukienkę na wieszak, a sama stanęła za dziewczyną. Spojrzała na ich odbicie w lustrze i odnalazła swoim wzrokiem spojrzenie Morgan. Jej oddech łaskotał odkrytą skórę kobiety, gdy jej dłoń powoli sunęła w dół po jej kręgosłupie. W palce złapała zimny metal od suwaka i na nowo zaczęła przemierzać tą samą drogę, tylko tym razem do góry pomagając blondynce zapiąć tą cholerną sukienkę, którą miała ochotę zedrzeć z jej ponętnego ciała. Pragnęła poznać każdą tajemnicę tej nic nieświadomej dziewczyny. Omamić każdy jej zmysł, ale była cierpliwa.
- Mówiłam, że będziesz wyglądać w niej oszałamiająco. Skradniesz nie jedno serce, gdy w niej wyjdziesz... - wyszeptała do jej ucha, zakręcając jasny kosmyk włosów na swoim palcu.
Charlie Morgan
money is the anthem of success
27 lat 153 cm początkująca aktorka i architekt
Awatar użytkownika

Now I know what a fool I've been
But if you kissed me now
I know you'd fool me again

something about me
by makabra

Skutecznie dawała się mamić kobiecie, wplątać w jej sidła bez jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego, mrok w ładnej otoczce ją coraz bardziej pożerał... Jednak nie dawała jej tego, czego chciała najbardziej, czyli informacji. Mimo wszystko Davil również pozwalała się podejść, ponieważ abstrahując od korzyści, które chciała uzyskać... Zbliżały się do siebie coraz bardziej. Fakt, Alivia stanowiła noc, a Charlie dzień. Jednak ów aspekty żyją w symbiozie, tak samo, jak Słońce i Księżyc. Nie potrafią istnieć bez siebie nawzajem, tworzą wschody oraz zachody, których piękno chce podziwiać każdy człowiek. Znajduje się w nich coś romantycznego, paleta mieszających się ze sobą barw. I tak poniekąd właśnie jest z ich charakterami, które również przeplatały się wzajemnie, tworząc ciekawą mieszankę. Morgan czy tego chciała, czy też nie... Zbliżała się do kobiety, pragnęła jej towarzystwa, myślała o niej coraz częściej. Chciałaby po prostu porzucić ostrożność, ale zbyt wiele razy się ostatnio sparzyła, aby pozwolić sobie ponownie na beztroskę. Nie chciała być już niczyją zabawką, czymś na chwilę... Wiedziała, że schrzaniła nieco sprawę z Nortonem... Ale najwidoczniej to ona była chodzącą destrukcją przed którą nawet Alivia powinna uciekać.
- Dla kogoś takiego, jak Ty granice nie istnieją... - odpowiedziała, jakby w amoku, śledząc język przesuwający po dolnej wardze, zostawiający po sobie mokry ślad. Chryste, co się z nią dzieje? Powinna się opanować, dopóki jeszcze ma jakąkolwiek szansę. To wszystko wymykało się Charlie spod kontroli, a potem... Kończyła tragicznie, lecząc ponownie złamane serce, wypłakując się w ramię najlepszej przyjaciółki, zapijając w samotności smutki winem. Obecnie nie był na to dobry moment, wiedziała o tym doskonale. Ledwo się pozbierała, zaczynała nowe projekty w swoim życiu, a jej kariera nabierała tempa. Była kobietą sukcesu, która nie może sobie pozwolić na słabości. Jednak Alivia... Stanowiła piekielną słabość, do tego niesamowicie seksowną i wykorzystywała to na każdym kroku. Trzymała się ostatkami sił, aby nie pokonać cienkiej granicy, nie wejść całą sobą w ten kuszący grzech...
Pokiwała tylko głową, wchodząc do przymierzalni. Wzięła kilka głębokich wdechów, musiała nieco się otrzeźwić chociaż w taki sposób, a potem zabrała się za ściąganie ubrań, aby założyć wybraną przez Davil sukienkę. Oczywiście, że musiała mieć problem z tym pieprzonym suwakiem... Dlatego poprosiła o pomoc, a widząc jej figlarny uśmiech... Wiedziała, że to będzie jej koniec. Na moment zapomniała, jak prawidłowo się oddycha, kiedy czuła jej smukłe palce sunące wzdłuż kręgosłupa, aby w końcu złapać za zimny metal zamka i pociągnąć go do góry. Spojrzała na siebie w lustrze, jakimś cudem udało jej się odkleić wzrok od Alivii.
- A co jeśli obecnie mam na oku jedno serce? - zapytała niepewnie, ponownie wbijając w nią wzrok. Czuła cień ciepłego oddechu w okolicy swojego ucha, miała ją w zasięgu swojej ręki. Tak bardzo chciałaby dać upust własnym fantazjom...

Alivia Davil
money is the anthem of success
28 lat 155 cm Dziennikarka
Awatar użytkownika

She got blood cold as ice
And a heart made of stone
But she keeps me alive
She's the beast in my bones
She gets everything she wants
When she gets me alone
Like it's nothin'
She got two little horns
And they get me a little bit

something about me
by new yorker

Dla kogoś takiego, jak Ty granice nie istnieją...
Była to dla niej niczym muzyka, która mile łechtała jej ego. Bo dziewczyna miała poniekąd rację. Alivia wręcz uwielbiała przekraczać pewne granice i to nie tylko w życiu zawodowym, gdzie mieszała w życiu celebrytów. Nawet na stopie prywatnej lawirowała zręcznie pomiędzy tym co powinna robić, a tym czego powinna się wyrzekać jako mężatka. Miała gdzieś wszystkie reguły, które były narzucane jej z góry i odrywała z łatwością łatki, które jej przypisywano, gdy tylko tego chciała. Gra pozorów. Manipulacje na własną korzyść, to było coś co wręcz ubóstwiała. Wszystko stawiała na jedną kartę, bo ryzyko było wpisane w jej życiorys. Upadek bywał czasami bolesny, ale wtedy stawała się silniejsza. Zaczynała od nowa i śmiała się z tych wszystkich malutkich, gdy znowu była na szczycie.
- Każdy ma jakieś granice. Ja po prostu jeszcze do nich nie dotarłam. - odpowiedziała skromnie, bo nie zamierzała zbytnio wnikać w ten temat. Wolała być czymś zakazanym, coś co kusiło do odkrycia. Gdzie każdy szczegół tworzył zawiłość jej chaotycznej osobowości i sprawiał, że odbiorca nawet z tymi marnymi ochłapami tworzył swoją własną iluzję. Stawała się tym czego pragnęli inni. Wnikała w czyjeś życie i pozostawiała po sobie ślad, którego nie dało się zmazać w żaden sposób. Piętno, którym naznaczała swoją kolejną ofiarę. Wszystko było skrupulatnie planowane i wyważone. Bo nawet gdy sytuacja wmykała się spod kontroli, to ona próbowała na swój sposób obrócić wszystko na własną korzyść.
- Charlie.. - wymówiła jej imię w sposób uwodzicielski i odgarnęła z ramienia kobiety kosmyki jej włosów. Przejechała palcami po odkrytej szyi i uśmiechnęła się, obserwując ich odbicie w lustrze. - To powinnaś je zagarnąć dla siebie. Sama powiedziałaś, że czasami warto być samolubnym. Powinnaś chociaż raz zrobić coś dla siebie i nie liczyć się z konsekwencjami. Mam urodziny, więc moim życzeniem jest, żebyś zaszalała. Skradnij to serce. - widziała jej wzrok, który czasami gubił się w okolicy jej ust. Uwielbiała mącić i właśnie to robiła. Przesuwała granicę i otwierała nowe drzwi, które prowadziły do nowych możliwości. Sprawowała kontrolę, chociaż sprawiała wrażenie, że ta była w innych rękach. Kusiła do grzechu, który sprawiał, że wzdłuż jej kręgosłupa przechodziły przyjemne dreszcze.
Zrób to po prostu Charlie.
- Dla siebie też wzięłam sukienkę. Chciałabym ją przymierzyć. Pomożesz mi z suwakiem? - odsunęła się i odwróciła tyłem od kobiety. Pozwoliła swojej sukience zsunąć się w dół i sięgnęła po materiał, który wisiał na wieszaku.
Charlie Morgan
money is the anthem of success
27 lat 153 cm początkująca aktorka i architekt
Awatar użytkownika

Now I know what a fool I've been
But if you kissed me now
I know you'd fool me again

something about me
by makabra

Davil wydawała się być kobietą, która nie czuje strachu, jakiegokolwiek lęku. Nie zastanawia się nad tym, co wypada, a co nie. Bierze po prostu od życia to na co akurat ma ochotę. Morgan z jednej strony naprawdę zazdrościła jej tej umiejętności, blondynka miała w sobie zbyt wiele blokad, aby odpuścić wszystko raz na zawsze. Poza tym nie dało się jej odmówić charyzmy oraz uroku osobistego, dzięki któremu owijała sobie powoli Charlie wokół własnego palca. Co prawda nadal trzymała się pewnych ram, kierowała się instynktem samozachowawczym, ale coraz bardziej łaknęła spojrzeń Alivii, deliaktnego dotyku. Kusiła ją, testowała wytrzymałość, silną wolę... Blondynka pomału się poddawała, nie potrafiąc w sobie znaleźć już chociażby ostatków siły, która mogłaby skutecznie ją powstrzymać. Była jedynie pionkiem w grze swojej towarzyszki... Gdyby o tym wiedziała to na pewno nie pozwoliłaby sobie na żadną słabość, a ich kontakt szybko by się urwał. Ponownie dawała się nabrać, pozwalała na to, aby ktoś bawił się jej kosztem. Dlaczego musiała być tak cholernie naiwna? A może stanowi łatwy kąsek dla takich osób, jak dziennikarka?
- Brzmi intrygująco. - uśmiechnęła się szerzej, była zdolna do wszystkiego, co właśnie potwierdziła swoimi słowami. W takim razie dlaczego nadal nie przekroczyła pewnej bariery między nimi? A może Charlie źle odczytywała wszelkie sygnały i mogłaby się zbłaźnić, jeśli ulegnie pokusie? Jednak, jak inaczej mogłaby wytłumaczyć sunący leniwie po jej ciele wzrok Alivii, ciepły oddech przy swoim uchu, dłoń, która zwiedzała strukturę nagiej skóry podczas zapinania zamka sukienki. Atmosfera między nimi zaczynała się robić gęsta, a napięcie nieznośne. Czy aż tak zatraciła się w tym wszystkim, że nie potrafiłaby zauważyć różnicy między zwyczajnym przyjacielskim gestem? Zadrżała lekko, czując ponownie opuszki jej palców na swojej szyi, słysząc własne imię wypowiadane w ten specyficzny sposób... Który doprowadzał jej zmysły do prawdziwego szaleństwa.
- Chyba nie mam w sobie aż takiej pewności siebie, jak Ty. Boję się ponownie sparzyć. - odpowiedziała całkiem szczerze, Davil ponownie podała jej kilka rozwiązań, jakby czekając aż w końcu ulegnie. Cholerna sukienka... Wszystko szło wedle planu solenizantki, która testowała po raz kolejny wytrzymałość swojej nowej przyjaciółki. Jak miała pozostać silną? Jak się nie poddać? Jak znaleźć chociażby odrobinę woli walki? Widziała jej nagą, delikatną skórę, wyobrażała sobie zarys jej talii, jak idealnie pasowałby do kształtu jej drobnych dłoni. Pokiwała jedynie głową, czując, jak jej dłonie zaczynają lekko drżeć... Musiała się poddać. Chwyciła ją mocniej za ramię, odwracając do siebie przodem i przypierając delikatnie do ściany kabiny.
- Wiesz co? Chyba masz rację, zaszaleję. - odpowiedziała, pozwalając sobie ponownie przejechać wzrokiem po jej twarzy. Konsekwencje będą opłakane... Potem zwyczajnie wpiła się w jej wargi, pozwalając w końcu dać upust własnej fantazji.

Alivia Davil
money is the anthem of success
28 lat 155 cm Dziennikarka
Awatar użytkownika

She got blood cold as ice
And a heart made of stone
But she keeps me alive
She's the beast in my bones
She gets everything she wants
When she gets me alone
Like it's nothin'
She got two little horns
And they get me a little bit

something about me
by new yorker

Nie była żadnym Bogiem, jak każdy posiadała swoje słabości i odczuwała lęk, bo była tylko człowiekiem. Davil jednak wiedziała jak wyłudzać od innych te podstawowe wiadomości i wykorzystywała je na własną korzyść. Nie została dziennikarką dla zwykłego widzi mi się, bo miała do tego pewien dryg. Co prawda rzeczywistość tej profesji nie była usłana różami i jej wyobrażenia czasami żegnały się z prawdą, ale była w tym dobra i małymi kroczkami wybijała się za pomocą swojego bloga, którego pisała pod pseudonimem gdzie zdradzała smaczki, które zdobyła ze świata show biznesu. Nawet jej mąż - najbliższa osoba nie wiedziała o tym. Tak naprawdę Eddie jedynie myślał, że znał własną żonę jak nikt inny, ale ona mamiła go swoimi uśmiechami i zapewnieniami wielkiej miłości, która nie istniała. Wykorzystywała go i pozwalała mu się rozpieszczać, gdy ona wprowadzała całą machinę w ruch dążąc do swojej wolności i niezależności. Póki co jednak z chęcią korzystała z majątku męża i pławiła się w luksusach, które były podsuwane jej pod zgrabny nosek. Wiele osób pewnie prawiłoby jej morały gdyby poznali jej nikczemną duszę bliżej. Może komuś nawet byłoby żal kobiety, który nigdy tak naprawdę nie była zakochana w nikim innym niż w sobie, ale ona miała to wszystko gdzieś. Dbała tylko i wyłącznie o swój tyłek. Mogła polegać tylko na sobie, a ta lekcja została wyniesiona już z dzieciństwie, które nie było kolorowe jak jej aktualne życie. Szła na łatwiznę wykorzystując pozycję męża, ale kto nie skorzystałby z takiej szansy?
Teraz jednak wyśmienicie bawiła się, gdy kusiła do grzechu swoją towarzyszkę. Bez mrugnięcia okiem mogłaby przekroczyć wszelkie granice i zakosztować jej ust, ale pragnęła żeby to właśnie Charlie zrobiła ten krok. To był kolejny element jej zawiłej gry. Sprawić żeby blondynka myślała, że to ona panowała nad sytuacją. Bo gdyby ona pierwsza okazała jej swoje zainteresowanie, to mogłaby ją podejrzewać o to, że ta chciała ją jedynie wykorzystać. Szczególnie gdyby dowiedziała się o jej stanie cywilnym... Łóżko i romans zawsze był dobrym sposobem na zdobycie czyjegoś zaufania, a zarazem tak bardzo ryzykownym. Uwielbiała to uczucie, które temu towarzyszyło.
- Masz to w sobie. Tą pewność siebie której inni ci zazdroszczą. Widziałam ją wtedy na evencie. - powiedziała odwracając swoją głowę w jej kierunku, gdy w dalszym ciągu stała do niej tyłem. Nic sobie nie robiła z tego, że materiał jej niebotycznie drogiej sukienki leżał na ziemi w przymierzalni, a sama stała przed kobietą jedynie ubrana w szpilki i koronkowy materiał bielizny. Nie miała czego się wstydzić. Uwielbiała swoje ciało i każdą niedoskonałość, którą potrafiła przekuć w atut za pomocą drogich materiałów i własnej pewności siebie. Zadrżała i poddała się dotykowi blondynki, która odwróciła ją do siebie i przyparła do ściany. Z rąk wypuściła wieszak z ubraniem, który z szelestem również opadł na podłogę.
W końcu...
Nie mogła się doczekać tego co miało za sekundę nastąpić. Zjechała swoim wzrokiem na usta kobiety i cicho westchnęła, gdy nareszcie ta zmniejszyła dzielącą je odległość. Musnęła jej wargi swoimi i wplotła swoją dłoń we włosy Charlie, żeby przyciągnąć ją bliżej do siebie. Oddawała każdy pocałunek i zaprosiła jej język do wspólnej zabawy, która powodowała, że wzdłuż jej kręgosłupa rozchodziły się przyjemne dreszcze. Drugą dłonią powiodła zaś do suwaka jej sukienki, który ustąpił pod naporem jej delikatnego ruchu. W końcu miała ją całą dla siebie.
- Nawet nie wiesz ile na to czekałam... - wyszeptała i zjechała pocałunkami na jej szyję. Torując sobie powoli drogę do jej serca i ciała.
Charlie Morgan
money is the anthem of success
27 lat 153 cm początkująca aktorka i architekt
Awatar użytkownika

Now I know what a fool I've been
But if you kissed me now
I know you'd fool me again

something about me
by makabra

Zapewne w myślach wielu właśnie tak się prezentowało, jak coś ponad prawami fizyki. Starannie zbudowała swoją maskę, którą zakładała za każdym razem, nie pozwalając nawet na sekundę słabości w której mogłaby spaść. To całkiem niesamowite, jeśli ludzie znaliby prawdę. Davil opanowała własne umiejętności do perfekcji, nie pozwalając sobie nawet na drobne potknięcie. Przez uroczą otoczkę, pełną troski, zmysłowości, wodzenia... Morgan nie czuła, jak w jej ciało wbijają się kolejne kolce tej pozornie jedynie pięknej róży, ale jakże niebezpiecznej. Fakt, to całkiem przykre, że nie poznała nigdy miłości w jej czystej postaci. Co prawda pokochała głównie siebie, to bywa równie ważne, ale nie w aż takim stopniu. Ludzie nienawidzą samotności, w końcu pojawi się w niej potrzeba czegoś stałego, prawdziwego. Czy będzie w stanie to znaleźć? A może pierwszy raz serce wymknie jej się spod kontroli, kiedy ktoś nim bezczelnie zawładnie? Trudno stwierdzić. Pewnie istnieje spore grono na tym świecie, które właśnie tego Alivi życzy.
Charlie i tak całkiem długo jej się opierała, próbując jakoś wyswobodzić się spod uroku, który na nią rzuciła. Jednak kobieta mamiła ją równie mocno, nie odpuszczała, nie dawała chociażby odrobiny odpoczynku, aby odnaleźć zdrowe zmysły. W końcu blondynka czuła, że powoli już nie jest w stanie oponować, a jedyne o czym myślała to smak jej ust... Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak cholernie traci głowę. Mogła się spodziewać, że ta relacje będzie początkiem jej słodkiego końca...
Gdyby wiedziała, że jest mężatką to nie przekraczałaby żadnej granicy między nimi. O Charlie można wiele powiedzieć, ale nigdy nie ładowała się w jakikolwiek romans, czy też coś na dłużej, jeśli wiedziała, że druga osoba ją oszukuje w kwestii bycia z kimś innym. Nie jest typem zdradzającej kogokolwiek, zdrada to jeden z aspektów, który cholernie ją brzydzi. Dlatego można pogratulować Alivii, wspaniale to rozegrała...
- Bywa dość ulotna. - przyznała całkiem szczerze, wzruszając przy tym lekko ramionami. Nie była w stanie skupić się na niczym innym niż na idealnym ciele kobiety w materiale delikatnie okalającej niektóre partie koronki... Cholera jasna. A kiedy już uległa to nie była w stanie się opamiętać, oddawała pocałunki zachłannie, dłońmi delikatnie zwiedzając ciepłą skórę towarzyszki. Jej usta były miękkie, delikatne, a Morgan czuła ogromną ulgę, gdy nareszcie realizowała własne fantazje. Davil nie pozostawała jej dłużna w pewnym momencie poczuła jej język, odpowiedziała tym samym, pogłębiając jeszcze bardziej czułość. Miała wrażenie, że każdy jej mięsień reaguje niesamowicie mocno na dotyk kobiety. Nie oponowała, gdy chwyciła za suwak sukienki, którą przed chwilą pomagała jej zapiąć. Materiał ubrań wydawał się być zbędny całkowicie. Przeniosła jedną dłoń na jej policzek, przesuwając po nim kciukiem, druga dłoń przesunęła po jej brzuchu, później
- Czekałaś aż ulegnę prawda? Mogłaś sięgnąć po to, kiedy tylko chciałaś... - wyszeptała z drżącym oddechem, przymknęła na moment powieki, czując jej wargi na swojej szyi. Nie potrafiła powstrzymać cichych westchnień, które wyrywały się spomiędzy jej ust.

Alivia Davil
money is the anthem of success
28 lat 155 cm Dziennikarka
Awatar użytkownika

She got blood cold as ice
And a heart made of stone
But she keeps me alive
She's the beast in my bones
She gets everything she wants
When she gets me alone
Like it's nothin'
She got two little horns
And they get me a little bit

something about me
by new yorker

Życie było trudne, a uczucia jedynie komplikowały tą całą otoczkę, w której wszyscy egzystowali. Gdyby się nimi kierowała i stawiała je na pierwszym miejscu nigdy nie osiągnęłaby takiego statusu. Zawsze ważniejsze byłoby innych dobro, które przekładałaby nad swoje własne, a ta słabość nigdy nie wyciągnęłaby ją z biedy. Tylko dzięki własnej nieugiętości i manipulacji była w stanie zdobyć to wszystko i niczego nie żałowała. Nie czuła braku prawdziwej miłości, bo tą obdarzyła tylko i wyłącznie siebie. Ktoś zapewne powiedziałby jej, że była osobowością narcystyczną. Może i tak właśnie było, ale jej to nie przeszkadzało, gdy tylko otaczała się wszelkimi luksusami, które niewątpliwie jej się należały. Nie zamierzała jak inne kobiety tyrać i skakać wokół swoich mężczyzn. To ona pozwalała o siebie zadbać i brała od życia pełnymi garściami. Bo mogła. Bo chciała i zamierzała dalej to robić.
Miała to totalnie gdzieś, że w tej chwili zdradzała swojego męża, który zapewne patrzył na ich wspólne zdjęcia w swoim telefonie i chwalił się wszystkim jaką cudowną żonę miał. Biedaczysko nie zdawało sobie sprawy z tego, że był jedynie narzędziem do celu w jej rękach. Tak samo jak Charlie, która stanowiła dla niej również rozrywkę. Dreszczyk emocji, który odsuwał nudę na bok i pozwalał jej poczuć ten słodki smak zwycięstwa i rozrywki. Tym właśnie była dla niej ta chwila. Krótkim rozdziałem jej życia, który wprawiał czytelnika jedynie w zachwyt i konsternację. Co dalej się wydarzy? Tego sama nie wiedziała, ale czy ta niewiedza nie była najlepsza w tego typu historiach?
- To właśnie ulotność tych chwil jest najbardziej pożądana. To, że jesteśmy w stanie dostrzec coś czego inni już nie zobaczą. Przynajmniej nie w ten sam sposób. - wyszeptała omiatając ciepłym oddechem jej wargi, z których skradała kolejne pocałunki, gdy jej dłonie błądziły po miękkiej skórze. Badała każdy najmniejszy zakamarek jej ciała i chłonęła to uczucie ekscytacji, które temu towarzyszyło, że bezkarnie teraz mogła ją dotykać i kraść wszelkie jej ciche westchnienia, które wydobywały się z jej ust. W tej chwili ta urocza blondynka należała do niej, a szala zwycięstwa powoli przechylała się na jej korzyść. Nie przejmowała się tym co oznaczała ta chwila dla kobiety. Brała pełnymi garściami co miała pod noskiem i coraz bardziej zanurzała się w pożądaniu, które ogarniało jej ciało.
- Chciałam mieć pewność, że chcesz tego samego co ja. Aczkolwiek dałaś mi jedynie wskazówkę, więc pozwól, że zapytam. Chcesz przekroczyć ze mną wszelkie granice, czy wolisz ustanowić nowe? - spojrzała prosto w jej oczy, gdy materiał sukienki zsunął się po jej ciele i z cichym szelestem opadł na podłogę. Znowu dawała jej wybór, gdy jej dłoń sunęła po jej plecach i zatrzymała się przy zapięciu od jej biustonosza. Dawała namiastkę kontroli, gdy ta iskra pomiędzy nimi przeobrażała się powoli w mały płomień. Mogła ją zdusić jednym słowem, a ona nie przekroczyłaby tej kolejnej bariery pomiędzy nimi. Jednak również mogła pozwolić jej rozpalić ten żar pomiędzy nimi i spłonąć razem z nią.
- Dalej boisz się sparzyć? Powiedz mi czego chcesz moja słodka. - przejechała językiem po jej obojczyku, a drugą dłonią badała materiał koronki jej bielizny. Wszystko albo nic. Mrok czy światło. Dwie kuszące opcje, które składały się na tą chwilę. Pożądanie czy rozsądek. Życie polegało na wyborach, a ona zawsze wiedziała czego chciała. Czy tego samego chciała Charlie?
Charlie Morgan
money is the anthem of success
27 lat 153 cm początkująca aktorka i architekt
Awatar użytkownika

Now I know what a fool I've been
But if you kissed me now
I know you'd fool me again

something about me
by makabra

Niestety, Morgan często kierowała się w swoim życiu uczuciami. Nie potrafiła się tego w sobie wyzbyć, chociaż już niejednokrotnie paskudnie się sparzyła przez to. Co prawda nie stawiała ich na pierwszym miejscu, ale często miały wpływ na jej decyzje. Kiedy ktoś stawał się dla niej ważny to potrafiła poświęcić wszystko… W takim razie dlaczego nie potrafiła utrzymać dłużej relacji? Za dużo pracowała, jednak nie widziała w tym problemu. Jednak dla jej partnerów to było niestety problemem… Niestety, jako młoda kobieta w takim biznesie musiała poświęcać więcej czasu na pracę, nikt jej niczego nie ułatwiał. Dlatego doskonale potrafiła zrozumieć niesprawiedliwość, seksizm oraz ambicję. Nie osiągnęłaby sukcesu, gdyby sobie go sama nie wyszarpała ciężką pracą. Na pewno nie chciałaby piąć się po szczeblach kariery czyimś kosztem… Wiedziała, że sukces smakuje najlepiej, gdy się osiągnie go dzięki determinacji oraz ambicji. Czy brakowało jej prawdziwej miłości? Cóż… Miała trochę dość samotności na dłuższą metę, ale zdawała sobie sprawę z tego, że może nigdy jej się nie udać zbudować czegokolwiek stałego. Powtarzała sobie, że jest jeszcze młoda i wiele ją jeszcze e w życiu spotka… Ale nie miała już siły na zabieganie.
Gdyby tylko wiedziała o jej mężu, w życiu by nie przekroczyła tej ostatniej granicy między nimi. Nienawidziła zdrady, sama była kiedyś zdradzana… Dlatego też miała średni kontakt z ojcem, kiedy dowiedziała się, że ten zdradził jej ciężarną macochę z byłą partnerką. Nie mieściło jej się w głowie, jak można komuś zrobić coś takiego. Tymczasem właśnie to robiła… Nie mając zielonego pojęcia, że gdzieś tam jest jej mąż dla którego kobieta jest całym światem. Dawała się skutecznie mamić Alivii, tańczyła tak, jak jej zagrała… Gdzie podział się instynkt samozachowawczy? Zawsze była naiwna, bezbronna, zbyt ufna i chyba nigdy się tego nie pozbędzie. Dlatego ciągle musiała za to płacić, a za dzisiejsze wybryki pewnie również przyjdzie czas, kiedy bolesna prawda wyjdzie na jaw, a Charlie przypłaci ponownie najwyższą ceną.
- A co jeśli chcemy te chwile zatrzymać na dłużej? Albo wrócić do nich? - odpowiedziała ledwo słyszalnie, oddając kolejne pocałunki. Sprawiała, że nie była w stanie logicznie myśleć, a jej ciało domagało się delikatnego dotyku kobiety. Przez jej kręgosłup przechodził lekki dreszcz, kiedy czuła, jak błądzi dłońmi po jej ciele. Zapominała o jakichkolwiek konsekwencjach, jakby Davil zresetowała wszelkie odpowiednie ustawienia mózgu Charlie. Liczyła się jedynie ona, nic i nikt więcej. Już sam fakt, że nie pozwoliłaby sobie na takie rzeczy w miejscu publicznym… W końcu nadal były w przymierzalni, wygłoszonej, co prawda, ale nadal…
- To Twoje urodziny, chyba Ty powinnaś zdecydować… - uśmiechnęła się lekko, rozlewała w niej swoją truciznę, stawiając przed kolejnym wyborem. Stosowała manipulację, dając Charlie zdecydować, żeby później móc się wybielić… Szkoda, że blondynka nie była w stanie tego dostrzec. Jedyne na czym teraz skupia uwagę to prawie nagie ciało Alivii. - Z Tobą mogę nawet spłonąć… - wyszeptała, chwytając jej twarz w swoje dłonie, wpijając się ponownie w jej wargi zachłannie, dłońmi zjeżdżając po jej plecach, aż jedna z nich zacisnęła się na pośladku kobiety.

Alivia Davil
money is the anthem of success
ODPOWIEDZ