If I found my body in chains
I'd lay down in wait
And hope she looks for me
Nie był głupi, na pewno by się nie władował w nie wiadomo, jak poważne kłopoty. Nie mógł ryzykować utratą służby, remiza to całe jego życie. Dlatego nauczył się załatwiać sprawy odpowiednio, aby wyjść z wszystkiego w białych rękawiczkach. Na pewno skontaktuje się z kumplem z policji, popcha nieco sprawę do przodu. A jeśli ściągnie na siebie uwagę nieodpowiednich osób, tym lepiej, sam to wtedy załatwi.
-Nic mi nie będzie. Wiem, jak niektóre rzeczy załatwiać.- zapewnił go, głupi nie był. Na pewno skończyły się już czasy, kiedy ładował się w cokolwiek pochopnie.
Cóż, spoważniał, ponieważ nie spodziewał się takiego wyznania. Jeśli w grę wchodziły uczucia, jakiekolwiek zobowiązania to Billy zwyczajnie uciekał. Czuł się w takich sytuacjach, jak kanarek w za ciasnej klatce, który tłucze się o metalowe kraty, aż w końcu rozbija sobie o nie głowę. Nie mógł pozwolić sobie na to właśnie wyżej wspomniane rozbicie. Polubił blondyna, nawiązali jakąś więź, ale związek… Udało mu się zbudować tylko z jedną osobą na tym świecie, trwało to sześć długich lat. Nie wiedział, co można wyczytać z jego oczu… Na pewno troskę. Dlatego pogłaskał go jedynie, niezobowiązująco po policzku.
Mruknął niezadowolony cicho, gdy się tak nagle od niego odsunął i wbił w niego spojrzenie. Uniósł nieco wyżej brew, wpatrując się w chłopaka.
-Myślałem, że chcesz.- uśmiechnął się lekko, a potem westchnął płytko, żeby nie uszkodzić żeber. -Nie wiem, lekarz nie mówił nic o tego typu rzeczach. - dodał jeszcze, a potem odgarnął mu z czoła kilka błękitnych kosmyków.
-Wiem, że nie uciekniesz…- z jednej strony sam nie chciał uciekać, a czuł się coraz mniej pewnie, widząc, że balansują na granicy zaangażowania.
damien kim
I'm going crazy now, out of control, I
I'm staying up all night again
The moment when I close my eyes
All I see is red lights
Rozumiał, że sprawa jest poważna ale też co mógł więcej zrobić? W końcu policja wiedziała, dostała wszystkie potrzebne informacje a raczej takie, które były dostępne. Nie było też tak, że kompletnie odpuszczał. Oczywiście, że chciał sprawiedliwości zwłaszcza, że sam narkotyki mogły narobić szkód, już nie mówiąc o reszcie konsekwencji. Zapewne ktoś by się nimi zajął.. W więzieniu ludzie mają swoje kodeksy i zasady wbrew pozorom, życie tam nie jest łatwe jak może się wydawać. Damien, jak na razie nie miał świadomości, że Moore miał odsiadkę. W zasadzie nawet nie rozmawiali za bardzo na takie tematy. Billy zaś na pewno nie był z tego dumnym by od tak rozmawiać o tym a osobą, którą tak naprawdę ledwie zna. To nie są rzeczy, które łatwo przychodzą.
Bardzo dobrze, że brał to pod uwagę bowiem Damien naprawdę nie chciał by ten wpadł w kłopoty przez niego. Miałby wyrzuty sumienia. i to nawet spore. Nie darowałby sobie gdyby i jemu coś się stało. Patrzył na niego naprawdę zmartwiony ale chciał w tej kwestii ufać. - Jesteś pewien? Nie wiem co bym zrobił gdybyś ucierpiał z mojego powodu. - Wymamrotał dokładnie się mu przyglądając. Zwłaszcza, że wcześniej Billy miał problemy z prawem i nie były mu one ponownie potrzebne.
Damien również miał tendencję do ucieczki, do wymijania tematu i zwyczajnie nie akceptowania tego co się dzieje. Z resztą nigdy nawet nie czuł potrzeby by być z kimś aż tak blisko. Tym razem wszystko wyglądało inaczej i czuł to pod skórą. Nawet jeśli póki co starał się tę myśl odsuwać na bok. Póki co starczyło to co mieli, nie chciał popychać do czegoś, co mogłoby być niekomfortowe dla nich obojgu. Zadowolony przymknął oczy i aż lekko się uśmiechnął. Kolejna czułość z tych, które mu się podobały.
Oczywiście jego niezadowolenie nie umknęło uwadze Damiena. Zwłaszcza po pytaniu jakie ten zadał. Zdziwił się lekko, że właśnie w ten sposób to odebrał. Było dokładnie odwrotnie. - Głupi jesteś ? Oczywiście, że chce. - Chwycił jego podbródek by lekko zmusić go do spojrzenia w mu oczy. - Nawet nie wiesz jak bardzo... - Przyznał sunąc kciukiem po jego policzku.-Martwię się tylko, że może coś Ci się stać, wiesz o Tym. - Moore zdecydowanie nie wyglądał na tyle zdrowo by iść w takie igraszki, chociaż może się mylił? Zawsze było ryzyko gdyby za bardzo się wczuli oboje. Jeszcze tylko kiwnął głową na to by potwierdzić. - A Ty? - Pytanie padło w zasadzie to nie tak, że chciał coś na nim wymusić czy coś. Zwyczajnie chciał wiedzieć na ile pewnie się teraz przy nim czuje. Poza tym.. Nie będą mogli unikać tego w nieskończoność.
Billy Moore




