seraphine welsfordMelisa Asli Pamuk

informacje o postaci
14 lutego 1995 roku, san jose
long island city, queens
panna
biseksualna
ona/jej
doktorantka z dziedziny chemii, laborantka
new york university, firma kosmetyczna
wyższe
$$$$
prywatne ubezpieczenie pokrywane częściowo przez pracodawcę
knowledge is power
long island city, queens
panna
biseksualna
ona/jej
doktorantka z dziedziny chemii, laborantka
new york university, firma kosmetyczna
wyższe
$$$$
prywatne ubezpieczenie pokrywane częściowo przez pracodawcę
knowledge is power

freeform
Ojciec rządził w jej domu twardą, nie znoszącą sprzeciwu ręką. W pewnym momencie przestała liczyć, ile razy razem z matką rzucali się sobie do gardeł, ponieważ żadne z nich nie było w stanie iść na kompromis. Kłócili się nieustannie i o wszystko — właściwie jedynie w sprawach biznesowych byli w stanie przyjąć taką samą strategię, co ta druga osoba. Pewnie było tak dlatego, że pieniądze były dla nich ważniejsze, niż cokolwiek innego, a zdawali sobie sprawę z tego, że jako drużyna są w stanie osiągnąć więcej, niż w pojedynkę. Pod względami biznesowymi — i tylko w ich zakresie — uzupełniali się, jak mało kto. I pewnie nie zaprzątaliby sobie głowy płodzeniem dzieci, gdyby nie to, że tylko im byliby w stanie zawierzyć przyszłość swojej firmy. Łatwo więc można się domyślić, że w ich domu właściwie nie było miłości. Seraphine urodziła się jako najmłodsza z trójki rodzeństwa, będąc jednocześnie jedyną dziewczynką. Brakowało jej więc innych wzorców kobiecości, poza matką, która traktowała ją chłodno i z dystansem. Jedynie bracia okazywali jej jakąkolwiek miłość, robiąc to na swój własny, często niezrozumiały dla niej sposób.
Jako dziecko spędzała czas przede wszystkim sama ze sobą. Rodzice wymagali od niej samych najlepszych ocen w szkole i żadna wymówka tłumacząca gorsze wyniki w nauce nie była dla nich wystarczająco dobra. Mimo ogromnej presji Seraphine lubiła się uczyć, chociaż wielokrotnie niewiele brakowało, aby musztra ze strony rodziców jej to odebrała. Najbardziej upodobała sobie przedmioty ścisłe, a dzięki zaangażowanym w nauczanie nauczycielom była w stanie podtrzymać swoje szczere zainteresowanie nimi. Przez dobre wyniki w nauce i pozytywne relacje z nauczycielami, często była wyśmiewana i odrzucana przez swoich rówieśników w szkole. Dlatego relacje koleżeńskie udawało jej się znaleźć tylko poza murami szkoły, przez co były one trudniejsze do nawiązania, a następnie utrzymania. Większość osób w podobnym wieku poznawała poprzez znajomych ojca — bawiła się z ich dziećmi, próbując wpasować się w ten świat, ale tam również nie do końca pasowała. Przez to w tym okresie swojego życia nie nawiązała żadnej głębszej relacji rówieśniczej, co poważnie odbiło się na jej samoocenie.
Nikt nie spodziewał się potężnego buntu, który miał miejsce w jej życiu, kiedy weszła w wiek nastoletni. Dotychczas była bowiem potulną i aż do bólu grzeczną córką swoich rodziców, ale im starsza się stawała, tym bardziej sprzeciwiała się wszystkim zasadom, które wprowadzili w ich domu. Nie chodziło o to, że zaczęła wracać zbyt późno do domu albo szlajać się z niewłaściwym towarzystwem — po prostu zaczęła kwestionować sposób, w jakim dotychczas była wychowywana. Chciała podejmować własne decyzje, a nie podyktowane przez wolę rodziców. Jednakże oni nie mieli w tamtym okresie czasu, aby zajmować się jej buntem, ponieważ nałożył się on na moment, w którym z jej najstarszym bratem zaczęły dziać się bardzo niepokojące rzeczy. Seraphine nie do końca to rozumiała, tym bardziej że nikt nie chciał niczego jej powiedzieć. Ona jednak słyszała urywki kłótni rodziców albo ich rozmów z nim; wiedziała więc, że coś jest bardzo nie w porządku. Kiedy więc pewnego ranka znalazła swojego brata w łóżku martwego, nie miała pojęcia, dlaczego tak się stało. Przez chwilę myślała nawet, że to tylko żart z jego strony — często robił jej różne kawały. Nie potrzebowała jednak wiele czasu, aby zorientować się, że to rzeczywistość.
Była najmłodsza z rodzeństwa, dlatego nie wiedziała, jaka presja ciąży na najstarszym synu, który w przyszłości miał odziedziczyć rodzinną firmę. Nie wiedziała, jak bardzo naciskali na niego rodzice, by był najlepszy, najsprawniejszy, najmądrzejszy. Nie wiedziała, jak to wszystko może się na nim odbić, a przede wszystkim nie wiedziała, że brat od dobrych kilku lat bierze narkotyki i że to jest właśnie powód, dla którego tak często kłócił się ostatnio z rodzicami. Oni mieli tego wszystkiego świadomość i zamiast mu pomóc, tylko jeszcze bardziej go obciążali, nazywając nieudacznikiem. Była to dla niej prawda, której nie była w stanie znieść. Uciekała od niej, chociaż wiedziała, że to daremne — przecież wiedziała, jacy potrafią być jej rodzice, jak bardzo widzą czubek własnego nosa, zamiast drugiego człowieka. Kiedy jej brat umarł, zorientowała się, że musi uciekać z tego domu, bo inaczej skończy nie lepiej, niż on. Na razie jednak spotulniała, tak aby nie zwracać na siebie uwagi rodziców. Posłusznie poszła na studia, dostając się bez większego problemu na University of California, gdzie podjęła się studiów chemicznych. Wciąż była blisko rodziców, ale nowe znajomości na uczelni pomogły jej poszerzyć perspektywę i poczuć się pewniej ze samą sobą. Nie musiała być uzależniona od rodziców i ich pieniędzy, tylko sama wyznaczać dla siebie drogę, nawet jeśli według nich była tak naprawdę nikim. Nadal jednak bała się jednoznacznie im sprzeciwić, ponieważ wiedziała, że mają środki, aby skutecznie to ukrócić, a ona nie wyobrażała sobie dalszego życia przy nich.
Achilles był jej wybawieniem. Nie spodziewała się go pokochać, ale wystarczyło jedno jego spojrzenie, aby zmiękły jej kolana. Nie sądziła, że może być z takim człowiekiem, jak on — mądrym, inteligentnym, ambitnym i na dodatek przystojnym. A jednak zauważył ją i chciał się z nią związać. Seraphine widziała w tej relacji nie tylko swoją spóźnioną pierwszą miłość, ale również szansę na to, aby wyrwać się spod władzy swoich rodziców. Okłamała ich, kiedy mówiła im, że to przez niego muszą przeprowadzić się do Nowego Jorku, bo wcale tak nie było. To ona znalazła tam nie tylko swoją wymarzoną pracę, na którą jej rodzice nigdy by się nie zgodzili, ale również etat na uczelni, co było dla niej idealnym połączeniem. Właściwie aż dziwiła się, że udało jej się zdobyć taką okazję, biorąc pod uwagę fakt, że studia skończyła stosunkowo niedawno, a jej doświadczenie zamykało się w roku przepracowanym w firmie matki i ojca. Nie podobało jej się to, że musi zagrać rolę uległej, bez pamięci zakochanej kobiety, która nie widzi niczego poza swoim partnerem, ale wiedziała, że tylko ta historyjka przekona jej rodziców, że musi wyjechać. Kuriozalne było to, że w ogóle musiała prosić ich o pozwolenie, ale obiecała sobie, że to ostatni raz, kiedy ich o coś prosi.
Po raz pierwszy wzięła spokojny wdech po pierwszym tygodniu w Nowym Jorku, kiedy zrozumiała, że jest daleko od San Jose, gdzie wpływ jej rodziców nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Ponadto wcale nie musi odbierać ich telefonów, jeśli tylko nie ma na to ochoty, chociaż to wciąż jest dla niej trudne. Poznawanie zupełnie nowego miejsca wiązało się dla niej z wieloma lękami, ale było to znacznie łatwiejsze ze względu na stałą obecność Achillesa, bez którego prawdopodobnie nigdy nie posunęłaby się do tak drastycznego dla niej kroku. Dopiero od niedawna ma poczucie, że jej życie należy do niej i wie, co chciałaby z nim zrobić. Jednocześnie stara się nie żałować straconych lat, które spędziła stłamszona i chronicznie zlękniona, a w dodatku pozbawiona ciepła i miłości. Dopiero uczy się tej nowej rzeczywistości, w której nie czeka na nią kara za bycie sobą.
Jednakże od kilku tygodni odkrywa te wszystkie rzeczy już samodzielnie, odkąd Achilles ją zdradził. Co prawda w ich związku były problemy od dłuższego czasu, ale nigdy nie sądziła, że ich relacja zakończy się w ten sposób — chciała o nią walczyć i przez chwilę miała wrażenie, że on również. Jak się okazało, bardzo się pomyliła, dlatego obecnie stara się nauczyć życia bez osoby, która jeszcze do niedawna była w nim najważniejsza. Czuje się ogromnie samotna, mimo że zdążyła nawiązać w mieście swoje pierwsze relacje. Nic jednak nie zastąpi osoby, z którą chciało się spędzić całe swoje życie.
Jako dziecko spędzała czas przede wszystkim sama ze sobą. Rodzice wymagali od niej samych najlepszych ocen w szkole i żadna wymówka tłumacząca gorsze wyniki w nauce nie była dla nich wystarczająco dobra. Mimo ogromnej presji Seraphine lubiła się uczyć, chociaż wielokrotnie niewiele brakowało, aby musztra ze strony rodziców jej to odebrała. Najbardziej upodobała sobie przedmioty ścisłe, a dzięki zaangażowanym w nauczanie nauczycielom była w stanie podtrzymać swoje szczere zainteresowanie nimi. Przez dobre wyniki w nauce i pozytywne relacje z nauczycielami, często była wyśmiewana i odrzucana przez swoich rówieśników w szkole. Dlatego relacje koleżeńskie udawało jej się znaleźć tylko poza murami szkoły, przez co były one trudniejsze do nawiązania, a następnie utrzymania. Większość osób w podobnym wieku poznawała poprzez znajomych ojca — bawiła się z ich dziećmi, próbując wpasować się w ten świat, ale tam również nie do końca pasowała. Przez to w tym okresie swojego życia nie nawiązała żadnej głębszej relacji rówieśniczej, co poważnie odbiło się na jej samoocenie.
Nikt nie spodziewał się potężnego buntu, który miał miejsce w jej życiu, kiedy weszła w wiek nastoletni. Dotychczas była bowiem potulną i aż do bólu grzeczną córką swoich rodziców, ale im starsza się stawała, tym bardziej sprzeciwiała się wszystkim zasadom, które wprowadzili w ich domu. Nie chodziło o to, że zaczęła wracać zbyt późno do domu albo szlajać się z niewłaściwym towarzystwem — po prostu zaczęła kwestionować sposób, w jakim dotychczas była wychowywana. Chciała podejmować własne decyzje, a nie podyktowane przez wolę rodziców. Jednakże oni nie mieli w tamtym okresie czasu, aby zajmować się jej buntem, ponieważ nałożył się on na moment, w którym z jej najstarszym bratem zaczęły dziać się bardzo niepokojące rzeczy. Seraphine nie do końca to rozumiała, tym bardziej że nikt nie chciał niczego jej powiedzieć. Ona jednak słyszała urywki kłótni rodziców albo ich rozmów z nim; wiedziała więc, że coś jest bardzo nie w porządku. Kiedy więc pewnego ranka znalazła swojego brata w łóżku martwego, nie miała pojęcia, dlaczego tak się stało. Przez chwilę myślała nawet, że to tylko żart z jego strony — często robił jej różne kawały. Nie potrzebowała jednak wiele czasu, aby zorientować się, że to rzeczywistość.
Była najmłodsza z rodzeństwa, dlatego nie wiedziała, jaka presja ciąży na najstarszym synu, który w przyszłości miał odziedziczyć rodzinną firmę. Nie wiedziała, jak bardzo naciskali na niego rodzice, by był najlepszy, najsprawniejszy, najmądrzejszy. Nie wiedziała, jak to wszystko może się na nim odbić, a przede wszystkim nie wiedziała, że brat od dobrych kilku lat bierze narkotyki i że to jest właśnie powód, dla którego tak często kłócił się ostatnio z rodzicami. Oni mieli tego wszystkiego świadomość i zamiast mu pomóc, tylko jeszcze bardziej go obciążali, nazywając nieudacznikiem. Była to dla niej prawda, której nie była w stanie znieść. Uciekała od niej, chociaż wiedziała, że to daremne — przecież wiedziała, jacy potrafią być jej rodzice, jak bardzo widzą czubek własnego nosa, zamiast drugiego człowieka. Kiedy jej brat umarł, zorientowała się, że musi uciekać z tego domu, bo inaczej skończy nie lepiej, niż on. Na razie jednak spotulniała, tak aby nie zwracać na siebie uwagi rodziców. Posłusznie poszła na studia, dostając się bez większego problemu na University of California, gdzie podjęła się studiów chemicznych. Wciąż była blisko rodziców, ale nowe znajomości na uczelni pomogły jej poszerzyć perspektywę i poczuć się pewniej ze samą sobą. Nie musiała być uzależniona od rodziców i ich pieniędzy, tylko sama wyznaczać dla siebie drogę, nawet jeśli według nich była tak naprawdę nikim. Nadal jednak bała się jednoznacznie im sprzeciwić, ponieważ wiedziała, że mają środki, aby skutecznie to ukrócić, a ona nie wyobrażała sobie dalszego życia przy nich.
Achilles był jej wybawieniem. Nie spodziewała się go pokochać, ale wystarczyło jedno jego spojrzenie, aby zmiękły jej kolana. Nie sądziła, że może być z takim człowiekiem, jak on — mądrym, inteligentnym, ambitnym i na dodatek przystojnym. A jednak zauważył ją i chciał się z nią związać. Seraphine widziała w tej relacji nie tylko swoją spóźnioną pierwszą miłość, ale również szansę na to, aby wyrwać się spod władzy swoich rodziców. Okłamała ich, kiedy mówiła im, że to przez niego muszą przeprowadzić się do Nowego Jorku, bo wcale tak nie było. To ona znalazła tam nie tylko swoją wymarzoną pracę, na którą jej rodzice nigdy by się nie zgodzili, ale również etat na uczelni, co było dla niej idealnym połączeniem. Właściwie aż dziwiła się, że udało jej się zdobyć taką okazję, biorąc pod uwagę fakt, że studia skończyła stosunkowo niedawno, a jej doświadczenie zamykało się w roku przepracowanym w firmie matki i ojca. Nie podobało jej się to, że musi zagrać rolę uległej, bez pamięci zakochanej kobiety, która nie widzi niczego poza swoim partnerem, ale wiedziała, że tylko ta historyjka przekona jej rodziców, że musi wyjechać. Kuriozalne było to, że w ogóle musiała prosić ich o pozwolenie, ale obiecała sobie, że to ostatni raz, kiedy ich o coś prosi.
Po raz pierwszy wzięła spokojny wdech po pierwszym tygodniu w Nowym Jorku, kiedy zrozumiała, że jest daleko od San Jose, gdzie wpływ jej rodziców nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Ponadto wcale nie musi odbierać ich telefonów, jeśli tylko nie ma na to ochoty, chociaż to wciąż jest dla niej trudne. Poznawanie zupełnie nowego miejsca wiązało się dla niej z wieloma lękami, ale było to znacznie łatwiejsze ze względu na stałą obecność Achillesa, bez którego prawdopodobnie nigdy nie posunęłaby się do tak drastycznego dla niej kroku. Dopiero od niedawna ma poczucie, że jej życie należy do niej i wie, co chciałaby z nim zrobić. Jednocześnie stara się nie żałować straconych lat, które spędziła stłamszona i chronicznie zlękniona, a w dodatku pozbawiona ciepła i miłości. Dopiero uczy się tej nowej rzeczywistości, w której nie czeka na nią kara za bycie sobą.
Jednakże od kilku tygodni odkrywa te wszystkie rzeczy już samodzielnie, odkąd Achilles ją zdradził. Co prawda w ich związku były problemy od dłuższego czasu, ale nigdy nie sądziła, że ich relacja zakończy się w ten sposób — chciała o nią walczyć i przez chwilę miała wrażenie, że on również. Jak się okazało, bardzo się pomyliła, dlatego obecnie stara się nauczyć życia bez osoby, która jeszcze do niedawna była w nim najważniejsza. Czuje się ogromnie samotna, mimo że zdążyła nawiązać w mieście swoje pierwsze relacje. Nic jednak nie zastąpi osoby, z którą chciało się spędzić całe swoje życie.
- → ogromną wagę przywiązuje do dbania o swoją cerę, a przede wszystkim do tego, jakich dokładnie kosmetyków używa. Nic dziwnego, że większość z nich pochodzi z firmy, w której pracuje, ponieważ co do nich ma pewność, że ich skład jest rzetelny i odpowiednio przebadany;
→ prowadzi konto edukacyjne na Instagramie, na którym uświadamia ludzi na temat odpowiedniego dbania o swoją cerę, stosowania odpowiednich kosmetyków i unikania niewłaściwych dla skóry substancji;
→ w przyszłości chciałaby założyć swoją własną markę kosmetyków, ale na ten moment brakuje jej ku temu funduszy, a nie wyobraża sobie proszenia o pomoc swoich rodziców. Jest pewna, że z czasem dojdzie do tego samodzielnie, a na razie stara się przede wszystkim nadal edukować i poszerzać swoją wiedzę;
→ jednym z jej hobby jest czytanie książek, przy czym nie chodzi tylko o te naukowe. Bardzo lubi czytać książki fantasy z wątkiem romantycznym i od kiedy zamieszkała w Nowym Jorku, właściwie się od nich nie odrywa, ponieważ w przeszłości nie mogła ich czytać ze względu na zakaz rodziców;
→ chciałaby nauczyć się dbania o rośliny, ale jak na razie wszystkie zabija, niezależnie od tego, jak bardzo stara się utrzymać je przy życiu;
→ nie znosi pościeli i piżam, które nie są satynowe, co prawdopodobnie jest przyzwyczajeniem z domu. Wszystkie inne materiały odbiera jako kłujące i nieprzyjemne, ale tylko, jeśli ma w nich spać;
→ lubi grać w gry polegające na budowaniu miast i jest w stanie zarwać przy nich całe noce, tylko po to, żeby przez następne kilka miesięcy całkowicie o nich zapomnieć.




