noreen jasmine stricklandadelaide kane

informacje o postaci
25 stycznia 1996, londyn
manhattan
panna
biseksualna
ona/jej
-
-
wyższe
$$$$
prywatne ubezpieczenie zdrowotne
into the unknow
manhattan
panna
biseksualna
ona/jej
-
-
wyższe
$$$$
prywatne ubezpieczenie zdrowotne
into the unknow

freeform
Noreen Jasmine Strickland — te personalia nigdy nie miały wydźwięku godnego dziedziczki fortuny, co stanowiło poniekąd celowy zabieg. Oczywiście, ku rozpaczy sporej części rodziny, dotkniętej faktem, iż kobieta urodzona w Stanach, w rodzinie wątpliwego pochodzenia, planowała wychować dziecko po swojemu; z dala od dysfunkcji zachowawczej i komunikacyjnej, wynikających z atmosfery ciągłej rywalizacji, która nakręcana była przez nikogo innego, jak ojca Noreen, Morrisona Osbourne'a. Filippa nigdy wcześniej nie spodziewała się, że odda serce komuś takiemu. Człowiekowi tak ... zapatrzonemu w siebie, skupionemu na pracy i równie beznadziejnie zakochanemu, jak ona sama. Jeśli na tym świecie mogło dla niego istnieć coś ważniejszego, niż ambicja, niewątpliwie była to miłość, jaką darzył żonę oraz córkę.
Czy wolność można uznać za największy dowód miłości? Filippa od zawsze wiedziała, że nie pasuje do świata, z jakiego wywodzi się jej ukochany. Początkowo próbowali jakoś to pogodzić, umieszczając ją razem z córką w posiadłości niedaleko Londynu, do której Morrison mógł bezproblemowo przyjeżdżać w weekendy lub wakacje. Przerwy robiły się jednak coraz to dłuższe. Kolejne, zagraniczne podróże zaczęły sprawiać, że oboje stawali się nieszczęśliwi. Kobieta chciała odnaleźć się na nowo. Pragnęła założyć rodzinę, poznawać świat po swojemu, a przede wszystkim — nie bać się, że zostaje skojarzona z Osbourne'ami. Stanęła wówczas przed jedną z najważniejszych decyzji: czy zaczynając od zera, powinna zabrać ze sobą kilkuletnie dziecko? Pozbawianie Ren rodzinnego dziedzictwa nie wydawało się być w porządku, podczas gdy pojedyncze spotkania z matką łatwo można było zaaranżować. Ponadto Filippa czuła się zwyczajnie zmęczona i ... klamka zapadła. Dziewczynka po raz pierwszy trafiła pod ojcowskie skrzydła.
Słuszność decyzji, jakie podjęli w przeszłości jej rodzice, nie była raczej kwestią, która spędzała sen z powiek młodej Noreen. Kobieta wychodziła raczej z założenia, iż jest jak jest, a fakt, że matka o niej nie zapomniała, poniekąd dodawał otuchy. Dostawała kartki na urodziny oraz święta, a raz na jakiś czas jeździła na kilka tygodni do Nowego Jorku. Tam poznała swojego nowego ojczyma oraz młodsze rodzeństwo; niekoniecznie przypadli jej oni do gustu, chociaż nie miało to nic wspólnego z zawiścią.
Ren świetnie dogadywała się z ojcem i od najmłodszych lat przejawiała zainteresowanie tym, jak wyglądała jego praca. Gdy miała czternaście lat, po raz pierwszy usłyszała, że kiedyś dostanie firmę w swoje ręce i ułożyła wówczas plan, na którym odhaczała kolejne stopnie samorealizacji. Okres buntu przeszła dość łagodnie i nigdy nie przejmowała się tym, że być może, za mało żyje własnym życiem. Miała przecież cel, do którego dążyła; tyle jej wystarczało. Zresztą, to nie tak, że nigdy nie pozwoliła sobie na drobne zboczenie ze ścieżki.
W pewnym momencie nadszedł kryzys — ojciec Noreen trafił do więzienia posądzony o przekręty, których dziewczyna nigdy by nie podejrzewała. Postanowiła się odsunąć; biznes zaczął przypominać tonącą łódź, wszystkie pieniądze, jakimi szczycili się Osbournowie szły na proces oraz spłatę długów, a ona zrozumiała, że znalazła się w martwym punkcie. Nigdy nie planowała dla siebie alternatywnej przyszłości. Nie miała pojęcia, czego mogłaby się podjąć. Chwytając wszystkie oszczędności, jakie miała (i do których nikt na szczęście nie mógł się dorwać), Ren wsiadła w samolot do Nowego Jorku i poprosiła o wsparcie matkę, która na całe szczęście nie zamknęła jej drzwi przed nosem.
• Zawsze starała się trzymać głowę na karku, ze względu na swoją przyszłą rolę, ale tak czy inaczej, w rodzinie uchodziła za tę bardziej rozrywkową. Osbournowie zarzucali Morrisonowi zbyt łagodne podejście do wybryków córki, niejednokrotnie nadużywającej jego dobroci. Niektórzy twierdzili, że próbował zrekompensować jej w ten sposób niepełną rodzinę, a inni, że za bardzo przypominała mu Philippę.
• Niezobowiązujące relacje? Jak najbardziej. Ren twierdzi, że rodzice dali jej porządną lekcję, mówiącą, że przy podobnym (do jej wcześniejszego) stylu życia, nie ma sensu się angażować. Podróże pomagały w zachowywaniu dystansu.
• Dlaczego postanowiła nie zmienić nazwiska na to, które widniało w nazwie rodzinnej firmy? Poniekąd z szacunku, ale też dlatego, że dawało jej ono sztuczne poczucie niezależności. Na oficjalnych papierach widniały oba, a na co dzień, Noreen używa tego, które zostało jej nadane przy urodzeniu. Teraz natomiast jest p r z e s z c z ę ś l i w a, że postanowiła niczego nie zmieniać.
• Posiada doświadczenie, zna się na biznesie, potrafi o siebie zadbać, ale ... tak czy inaczej, czuje się zagubiona. W Nowym Jorku mieszka już pół roku, lecz i tak niesamowicie ją przytłacza. Po kilku tygodniach pod dachem matki Ren przeprowadziła się do własnego mieszkania, lecz jeśli chodzi o pracę, nadal szuka swojego miejsca. Dobrze, że konta jej i Philippy nie zostały zablokowane — o ich bezpieczeństwo Morrison na całe szczęście zadbał.
• Ren aktualnie nie ma pomysłu na siebie i nie wie, co chce dalej robić; po wielu latach odeszła od schematu, w którym ktoś palcem pokazuje jej ścieżkę, którą zmuszona jest obrać. Czy to nie najlepszy czas, by nieco poznać siebie?
Czy wolność można uznać za największy dowód miłości? Filippa od zawsze wiedziała, że nie pasuje do świata, z jakiego wywodzi się jej ukochany. Początkowo próbowali jakoś to pogodzić, umieszczając ją razem z córką w posiadłości niedaleko Londynu, do której Morrison mógł bezproblemowo przyjeżdżać w weekendy lub wakacje. Przerwy robiły się jednak coraz to dłuższe. Kolejne, zagraniczne podróże zaczęły sprawiać, że oboje stawali się nieszczęśliwi. Kobieta chciała odnaleźć się na nowo. Pragnęła założyć rodzinę, poznawać świat po swojemu, a przede wszystkim — nie bać się, że zostaje skojarzona z Osbourne'ami. Stanęła wówczas przed jedną z najważniejszych decyzji: czy zaczynając od zera, powinna zabrać ze sobą kilkuletnie dziecko? Pozbawianie Ren rodzinnego dziedzictwa nie wydawało się być w porządku, podczas gdy pojedyncze spotkania z matką łatwo można było zaaranżować. Ponadto Filippa czuła się zwyczajnie zmęczona i ... klamka zapadła. Dziewczynka po raz pierwszy trafiła pod ojcowskie skrzydła.
Słuszność decyzji, jakie podjęli w przeszłości jej rodzice, nie była raczej kwestią, która spędzała sen z powiek młodej Noreen. Kobieta wychodziła raczej z założenia, iż jest jak jest, a fakt, że matka o niej nie zapomniała, poniekąd dodawał otuchy. Dostawała kartki na urodziny oraz święta, a raz na jakiś czas jeździła na kilka tygodni do Nowego Jorku. Tam poznała swojego nowego ojczyma oraz młodsze rodzeństwo; niekoniecznie przypadli jej oni do gustu, chociaż nie miało to nic wspólnego z zawiścią.
Ren świetnie dogadywała się z ojcem i od najmłodszych lat przejawiała zainteresowanie tym, jak wyglądała jego praca. Gdy miała czternaście lat, po raz pierwszy usłyszała, że kiedyś dostanie firmę w swoje ręce i ułożyła wówczas plan, na którym odhaczała kolejne stopnie samorealizacji. Okres buntu przeszła dość łagodnie i nigdy nie przejmowała się tym, że być może, za mało żyje własnym życiem. Miała przecież cel, do którego dążyła; tyle jej wystarczało. Zresztą, to nie tak, że nigdy nie pozwoliła sobie na drobne zboczenie ze ścieżki.
W pewnym momencie nadszedł kryzys — ojciec Noreen trafił do więzienia posądzony o przekręty, których dziewczyna nigdy by nie podejrzewała. Postanowiła się odsunąć; biznes zaczął przypominać tonącą łódź, wszystkie pieniądze, jakimi szczycili się Osbournowie szły na proces oraz spłatę długów, a ona zrozumiała, że znalazła się w martwym punkcie. Nigdy nie planowała dla siebie alternatywnej przyszłości. Nie miała pojęcia, czego mogłaby się podjąć. Chwytając wszystkie oszczędności, jakie miała (i do których nikt na szczęście nie mógł się dorwać), Ren wsiadła w samolot do Nowego Jorku i poprosiła o wsparcie matkę, która na całe szczęście nie zamknęła jej drzwi przed nosem.
• Zawsze starała się trzymać głowę na karku, ze względu na swoją przyszłą rolę, ale tak czy inaczej, w rodzinie uchodziła za tę bardziej rozrywkową. Osbournowie zarzucali Morrisonowi zbyt łagodne podejście do wybryków córki, niejednokrotnie nadużywającej jego dobroci. Niektórzy twierdzili, że próbował zrekompensować jej w ten sposób niepełną rodzinę, a inni, że za bardzo przypominała mu Philippę.
• Niezobowiązujące relacje? Jak najbardziej. Ren twierdzi, że rodzice dali jej porządną lekcję, mówiącą, że przy podobnym (do jej wcześniejszego) stylu życia, nie ma sensu się angażować. Podróże pomagały w zachowywaniu dystansu.
• Dlaczego postanowiła nie zmienić nazwiska na to, które widniało w nazwie rodzinnej firmy? Poniekąd z szacunku, ale też dlatego, że dawało jej ono sztuczne poczucie niezależności. Na oficjalnych papierach widniały oba, a na co dzień, Noreen używa tego, które zostało jej nadane przy urodzeniu. Teraz natomiast jest p r z e s z c z ę ś l i w a, że postanowiła niczego nie zmieniać.
• Posiada doświadczenie, zna się na biznesie, potrafi o siebie zadbać, ale ... tak czy inaczej, czuje się zagubiona. W Nowym Jorku mieszka już pół roku, lecz i tak niesamowicie ją przytłacza. Po kilku tygodniach pod dachem matki Ren przeprowadziła się do własnego mieszkania, lecz jeśli chodzi o pracę, nadal szuka swojego miejsca. Dobrze, że konta jej i Philippy nie zostały zablokowane — o ich bezpieczeństwo Morrison na całe szczęście zadbał.
• Ren aktualnie nie ma pomysłu na siebie i nie wie, co chce dalej robić; po wielu latach odeszła od schematu, w którym ktoś palcem pokazuje jej ścieżkę, którą zmuszona jest obrać. Czy to nie najlepszy czas, by nieco poznać siebie?




