ODPOWIEDZ
20 lat 182 cm pracownik old record i roadhouse
Awatar użytkownika

i am creation, both haunted and holy - made in glory.

something about me
by dc: loons_toons

003.

Obrazek
oh please! i'm spreading like a disease, the temperature's rising,
you freeze and you look like you're about to sneeze

Caleb Hendrix


W i r u j e. Świat, myśli, on sam, kiedy obraca się na pięcie wokół własnej osi. W jego głowie gra melodia, znajoma, a może obca, unosi się dookoła i opada na samo dno, smakując purpurą oraz szmaragdem, mieniąc się ptasimi piórami i gadzią łuską. Próbuje ją przywołać, zmusić pełne wargi do rozchylenia się, do wydobycia z siebie dźwięku dotąd tańczącego na krańcu języka. Usta zamiast tego wyginają się w błogim uśmiechu, kiedy tak krew szumi w żyłach, a serce uderza z mocą tysiąca słońc. Albo coś tam, coś tam. Chichocze, jednocześnie wznosząc do góry dłonie, jak marionetka, którą niewidzialne siły pociągają za sznurki, kiedy raz jeszcze okręca się i okręca, a żołądek osiada gdzieś w okolicach gardła. Gdyby jego ciało obecnie funkcjonowało w zgodzie z naturą oraz biologią, tak być może zaintrygowałaby go czerwień płynąca z nozdrzy, albo niebywała lekkość ramion oraz nóg, bądź gruba warstwa waty okalająca umysł. Ale nie przejmuje się tym wcale, noc jest jeszcze w średnim wieku i nie porzygał się jeszcze ani razu, jeśli to nie jest zwycięstwo, to czym jest czarna materia? Mruga. Długie, czarne rzęsy trzepoczą w zdziwieniu, w nieporadnym niezrozumieniu.

Nie przypomina sobie, żeby coś brał. A przynajmniej, żeby brał coś świadomie. Ma ochotę się roześmiać gromko, może to robi, może nic tak naprawdę nie dobiega z gardła i wszędzie panuje dojmująca cisza. Tak, chce się śmiać, śmiać i śmiać. Przez alkohol, dosypane doń dragi oraz sam los. Ale wie też, że musi dotrzeć do domu, ma kota na utrzymaniu. I jaszczurki. I węże. I pająki. Czy zamknął rano wszystkie terraria? Czy miało to jakiekolwiek znaczenie? Mruczy coś pod nosem, nim w końcu przekroczy chwiejnie próg budynku, machając ręką zdawkowo do portiera. Na windę czeka z czołem opartym o ścianę, do środka wchodzi iście tanecznym krokiem, naciskając niemal wszystkie przyciski na drodze do trzynastego piętra, a może innego? Coś z trójką w każdym bądź razie. Wysiada, całkiem zadowolony, nadal zawirowany, nadal trochę szalony. Próbuje kluczami otworzyć drzwi, ale one protestują i patrzą się na niego gniewnie, więc Lazare pokazuje im język. Cholera. Obraziły się, bo zamek nie puszcza. Czy to normalne jest noszenie wytrychów w płóciennej torbie zawieszonej przez ramie? Czym jest normalność? Hm. Hm. Hm. W końcu z ulgą może wejść do swojego królestwa, choć marszczy brwi delikatnie, kiedy automatycznie nie potyka się o pierdołę pozostawioną na podłodze. W zasadzie wiele rzeczy powinno poddać go w zwątpienie, niemniej melodia nadal gra w jego głowie, a on jest zmęczony, drobiny brokatu opadają z ciemnej skóry, jak spadające gwiazdy z atramentowego nieba i generalnie najchętniej położyłby się spać. W ciemności porusza się swobodniej niźli za dnia, łatwiej też ignoruje wszelkie nieprawidłowości. Jak to, że sypialnia nie jest tam, gdzie powinna. Albo, że łóżko jest już przez kogoś zajęte.

Zrzuca buty, sztuczne futerko w barwie pudrowego różu, ponieważ była przecena, a on wyglądał absolutnie w nim fantastycznie i pada na rzeczone łóżko, z policzkiem wtulającym się automatycznie w poduszkę. Postać obok zrywa się, chyba coś krzyczy w panice, jednak na wszystkie loa, to bardzo niegrzeczne zachowanie, niektórzy próbowali tutaj zasnąć!

- Myślisz, że kosmici nie odwiedzają nas dlatego, że mamy ładniejsze od nich włosy? - pyta, ponieważ wydaje się to całkiem sensownym zagadnieniem. Jest mu też zimno. Świat tym razem smakuje jak antracyt.

money is the anthem of success
21 lat 186 cm mechanik
Awatar użytkownika

And when I'm back in Chicago, I feel it
Another version of me, I was in it
I wave goodbye to the end of beginning

something about me
by new yorker

Nie garb się, wyprostuj plecy. Zatańcz z matką. I wtedy toniesz w jej ramionach, a ona pieści Twoje plecy w uspokajającym geście, ponieważ tylko ona jest w stanie pojąć, jaki ciężar spoczywa na Twoich barkach. Tylko przy niej łapiesz oddech. Zaczynasz mięknąć — Twoje ciało zdaje się topić, przepuszczać przez jej poranione palce. Młócisz rękami, by zostać, ale topisz się w jej słonych łzach, dusisz nagłymi atakami paniki, które wypełniają Cię całego. Udaje Ci się musnąć koniuszek jej palca, jesteś już tak blisko, uda Ci się, musi Ci się kurwa udać. Jeszcze kawałek, milimetr…

Łup.
Błękitnooki wyrywa się ze snu, niemalże od razu siadając na łóżku. Jego oddech przypomina bardziej rzężenie konia, zapewne od wypalonych szlug przed spaniem; serce bije mu w piersi, jakby właśnie miał dostać zawału. Co się dzieje? Co to było? Jest zdezorientowany do tego stopnia, że nawet nie wyczuł czyjejś obecności tuż obok siebie, póki znajomy głos nie rozbrzmiał mu koło ucha. Z głośnym przekleństwem zmielonym w ustach, wyskakuje z łóżka, mocno zaciskając dłonie w pięści. Dobre sobie, jeszcze się nie obudził do końca, a już chciałby walnąć kogoś w mordę!
Nosz kurwa mać! — piekli się, wpatrując się w mroku na mamroczący do siebie cień postaci, leżącej po drugiej stronie jego łóżka. Dopiero po minucie, może dwóch ciszy, zdołał rozpoznać w niej swojego sąsiada i niechętnie mu to było przyznać — kumpla z paczki — do którego żywił z reguły pozytywne uczucia, gdyby nie fakt, że za każdym razem miał wrażenie, że gdyby mrugnął do niego całkowicie przypadkiem, Lazare wyznałby mu miłość. No może przesadzał, ale… Kto go wie?
Nie czuł się komfortowo z flirtami od strony chłopaka, ba! Wprawiało go to w irytację, a w jego przypadku, tak silne emocje nie były wskazane, o ile nikt nie chciał skończyć z podbitym okiem. Prócz zaczepek, wkurzała go też nieprzewidywalność bruneta. Caleb zazwyczaj był tym, który jedynie milczy i obserwuje, dlatego bez problemu na przestrzeni lat, wyrobił w sobie umiejętność rozszyfrowywania ludzi. Bez trudu potrafił przewidzieć zachowania większości z nich, napawając się głupotą ludzką do tego stopnia, że cyniczny uśmieszek wręcz nie schodził mu z warg. Wielokrotnie starał się prześwietlić też Laveau, ale ten człowiek pozostawał dla niego chodzącą zagadką. Nigdy nie był w stanie przewidzieć jego ruchów; gdyby było inaczej, na pewno zamontowałby system antywłamaniowy, a nie pozwolił mu się włamać do swojego mieszkania o… 4 nad ranem?!
Co Ty do kurwy nędzy tutaj robisz? — pyta, całkowicie ignorując jego pytanie. Silił się na spokój, dlatego bardziej cedził słowa, niż wypowiadał je w normalny sposób. Nozdrza drżały mu z wściekłości, a pragnienie, by wywlec go za włosy z pokoju, było wręcz nie do okiełznania. Co za pajac!


Lazare Laveau
into the unknown
20 lat 182 cm pracownik old record i roadhouse
Awatar użytkownika

i am creation, both haunted and holy - made in glory.

something about me
by dc: loons_toons

Nie jest do końca pewny, czy oczy ma zamknięte, czy też otwarte — wszystko wiruje tak samo, przemieszcza się oraz zmienia niezależnie od stanu jego powiek. Niewiele widzi, jest w końcu ciemno, ale ma wrażenie, że w i d z i wszystko. Rzuconą niechlujnie na krzesło koszulę, dosyć pozerską jego skromnym zdaniem, ale pozwoli to sobie skomentować nad ranem; kalendarz z samochodami, który aż prosi się, żeby zapytać, kto jeszcze na tym świecie używa wieszanych kalendarzy; bibeloty, które w trzeźwym stanie na pewno mają jakieś rozsądne zastosowanie, ale w tym obecnym aż proszą się, żeby rzucić nimi w klnącego obok chłopca. Lazare wzdycha, ciężko, z lekką irytacją nim przewróci się na bok, twarz na otwartej dłoni podeprze. Słowa pęcznieją na języku, łaskoczą, nie chcą przejść przez usta, więc przygryza dolną wargę zastanawiając się, czy nie łatwiej byłoby mu całkowicie odlecieć, zamiast próbować porozumieć się z miotającym się po pokoju Calebem.

Bawił go. Jego reakcje, tak żywe, tak plastyczne, tak otwarte na względnie atrakcyjnej twarzy były intrygujące, sprawiające, że Laz miał ochotę wsadzić te swoje smukłe paluszki do głowy Hendrixa i pomajtać w tym jego mózgu trochę, ot, żeby odkryć, co tam się kryje. Gdyby jednak kreol pojął, że jego flirciarskie oraz dosyć otwarte podejście do każdego, niezależnie od płci zaczynało sprawiać, że brunet wmawiał sobie, że Laveau jest w nim zakochany — tak jego śmiechu nie byłoby końca. Następnie dodałby, że typ jest chyba popierdolony. Oczywiście, że droczenie nieszczęsnego albo i szczęsnego studenta było odbierane non stop jako próby dobrania się komuś do czyjejś dupy (to nawet wydawało mu się słodkie, że ktoś jest aż tak przekonany o własnej urodzie, o uroku osobistym nie wspominając), jednak jako wyraz zauroczenia? Miłości? Co za głupota. Lazare nie kochał, jasne lubił, uprawiał seks, odczuwał sympatię, ale Lazare nie kocha i nie planuje tego zmieniać. To się zawsze źle kończy, to kochanie, jego rodzina świadkiem. Wystarczyło, że mu matkę żywcem zakopano.

Usiłuję spać ty nędzny troglodyto, zamknij ryj albo narzygam ci na poduszkę — mamrocze w końcu, kiedy struny głosowe zaczynają współpracować. Caleb krzyczy czerwienią, a jego mina ma posmak papryczek chilli. Lazare pokazuje mu środkowy palec, po czym rozkłada się na całej szerokości łóżka. Zamierzał iść spać, co zrobi jego pseudo przyjaciel? To już go nie interesowało. Grunt, że nad ranem czekała na niego kawa oraz nienawistne spojrzenie niewyspanego sąsiada.




K O N I E C
money is the anthem of success
ODPOWIEDZ