Owszem, to był jego pomysł. Większość głupich pomysłów, które były potem realizowane, wychodziło od Jasona. Tylko że jednak w tym przypadku chyba Park zwyczajnie nie brał pod uwagę tego, że jedna uwaga, rzucona kiedyś przy piciu ot tak, dla śmieszków, może zostać potraktowana przez Halvorsena tak poważnie. A potem że zostanie wcielona w życie. Ale nie żeby narzekał. Podobnie jak sam Elias, Jason należał do ludzi którzy czasami lubili dźgnąć kijem w mrowisko, żeby zobaczyć jak wielki chaos to spowoduje. Różnili się chyba tylko tym, że Jason jednak miał mniej do stracenia. Nie posiadał sławnego nazwiska, reputacji, uznania krytyków. Jedyne czym mógł się pochwalić to kilkaset tysięcy followersów na instagramie. Kiedy więc Elias zaprosił go do towarzyszenia sobie podczas rozdania jakichś prestiżowych nagród literackich, Jason wiedział, że musi się zgodzić. I nawet nie chodziło o to, że nie chciał zawieźć zaufania kumpla.
- Ale jesteś całkiem pewien? Żeby potem nie było że to moja wina, jak ci się to później odbije czkawką - Park uznał, że w dobrym guście będzie ostrzec kumpla jeden raz. Tylko jeden. Bo przecież nie zamierzał odwodzić go od pomysłu zszokowania wszystkich zgromadzonych na sali podczas wręczania tych ich statutetek.
A skoro juz miał pojawić się w towarzystwie sławy na tak ważnej uroczystości, Jason wręcz nie mógł doczekać się wybierania outfitu. Okazało się to jednak całkiem sporym wyzwaniem, bo trzeba było jakoś pogodzić jego potrzebę do ubrania się w sposób jak najbardziej ekstrawagancki i podkreślający jego naturalne walory, oraz fakt, że on miał stanowić jednak tylko ozdobę. Dodatek. Plus one. I niestety nie mógł przyćmić swoją osobą Eliasa, który to jednak preferował zdecydowanie bardziej stonowane ubiory. I nie bolał go sam fakt, że był w tym momencie do pewnego stopnia uprzedmiotawiany - a przynajmniej sam tak o tym myślał. Na co dzień to on grał pierwsze skrzypce i dyktował innym warunki. Park był więc nieco niepocieszony, będąc zmuszonym do założenia zwykłego, choć eleganckiego garnituru zamiast kolorowej, przyciągającej spojrzenia marynarki, skórzanych spodni i butów na platformie. Albo chociaż białego kompletu, który ładnie kontrastował z jego czarnymi jak smoła włosami i ciemnymi oczami!
- Następnym razem to ja cię ubiorę po swojemu - obiecał Eliasowi z cierpiętniczym westchnięciem wsiadając do samochodu, który miał ich zawieźć na miejsce. Nie miał pojęcia co to miałby być za "następny raz" ani kiedy miałby się odbywać, ale Park wierzył, że swoją zemstę jednak kiedyś dostanie. Już nawet odpalił wyobraźnię, wizualizując sobie Halvorsena w czymś zdecydowanie seksowniejszym i bardziej krzykliwym niż ta jego szarobura marynarka. No i proszę, od razu mu się humor poprawił.
Elias Halvorsen



