ODPOWIEDZ
31 lat 177 cm Tanatokosmetolog
Awatar użytkownika

Any time when you play music for the crowd instead of yourself - you're fucked

something about me
by Solhy

Owszem, to był jego pomysł. Większość głupich pomysłów, które były potem realizowane, wychodziło od Jasona. Tylko że jednak w tym przypadku chyba Park zwyczajnie nie brał pod uwagę tego, że jedna uwaga, rzucona kiedyś przy piciu ot tak, dla śmieszków, może zostać potraktowana przez Halvorsena tak poważnie. A potem że zostanie wcielona w życie. Ale nie żeby narzekał. Podobnie jak sam Elias, Jason należał do ludzi którzy czasami lubili dźgnąć kijem w mrowisko, żeby zobaczyć jak wielki chaos to spowoduje. Różnili się chyba tylko tym, że Jason jednak miał mniej do stracenia. Nie posiadał sławnego nazwiska, reputacji, uznania krytyków. Jedyne czym mógł się pochwalić to kilkaset tysięcy followersów na instagramie. Kiedy więc Elias zaprosił go do towarzyszenia sobie podczas rozdania jakichś prestiżowych nagród literackich, Jason wiedział, że musi się zgodzić. I nawet nie chodziło o to, że nie chciał zawieźć zaufania kumpla.

- Ale jesteś całkiem pewien? Żeby potem nie było że to moja wina, jak ci się to później odbije czkawką - Park uznał, że w dobrym guście będzie ostrzec kumpla jeden raz. Tylko jeden. Bo przecież nie zamierzał odwodzić go od pomysłu zszokowania wszystkich zgromadzonych na sali podczas wręczania tych ich statutetek.

A skoro juz miał pojawić się w towarzystwie sławy na tak ważnej uroczystości, Jason wręcz nie mógł doczekać się wybierania outfitu. Okazało się to jednak całkiem sporym wyzwaniem, bo trzeba było jakoś pogodzić jego potrzebę do ubrania się w sposób jak najbardziej ekstrawagancki i podkreślający jego naturalne walory, oraz fakt, że on miał stanowić jednak tylko ozdobę. Dodatek. Plus one. I niestety nie mógł przyćmić swoją osobą Eliasa, który to jednak preferował zdecydowanie bardziej stonowane ubiory. I nie bolał go sam fakt, że był w tym momencie do pewnego stopnia uprzedmiotawiany - a przynajmniej sam tak o tym myślał. Na co dzień to on grał pierwsze skrzypce i dyktował innym warunki. Park był więc nieco niepocieszony, będąc zmuszonym do założenia zwykłego, choć eleganckiego garnituru zamiast kolorowej, przyciągającej spojrzenia marynarki, skórzanych spodni i butów na platformie. Albo chociaż białego kompletu, który ładnie kontrastował z jego czarnymi jak smoła włosami i ciemnymi oczami!

- Następnym razem to ja cię ubiorę po swojemu - obiecał Eliasowi z cierpiętniczym westchnięciem wsiadając do samochodu, który miał ich zawieźć na miejsce. Nie miał pojęcia co to miałby być za "następny raz" ani kiedy miałby się odbywać, ale Park wierzył, że swoją zemstę jednak kiedyś dostanie. Już nawet odpalił wyobraźnię, wizualizując sobie Halvorsena w czymś zdecydowanie seksowniejszym i bardziej krzykliwym niż ta jego szarobura marynarka. No i proszę, od razu mu się humor poprawił.

Elias Halvorsen
into the unknown
26 lat 176 cm pisarz i dziennikarz
Awatar użytkownika

In New York
Concrete jungle where dreams are made of
There's nothin' you can't do
Now you're in New York

something about me
by Elias Halvorsen

   Prawda jest taka, że Elias nie miał nic do stracenia. Był bogaty i sławny, a nie miało dla niego znaczenia to, w jaki sposób ta sława wygląda. Najważniejsze było to, że ludzie o nim mówili, a już on się postarzał o to, by ich usta się nie zamykały. Wprowadził literaturę na wyższy poziom. Nie chodziło oczywiście o sztukę, którą uprawiał, bo swoimi powieściami nie tworzył nic oryginalnego, bo bardzo ciężko było to zrobić. Chodziło bardziej o to, że wprowadził pisarzy na wyższy poziom. Starał się o to, żeby mówiono o nim nie tylko w chwilach, gdy zbliża się premiera jego książki. Uważał bowiem, że ludzie łatwo zapominali, z kim mają do czynienia, jeśli nie widziało się tego kogoś na ekranach telewizorów. Dlatego właśnie aktorzy czy piosenkarze byli tak szalenie popularni. A autorzy książek siedzieli w tyle, chociaż każdy czytał książki. On to zmienił i teraz to inni pisarze próbowali dorównywać mu.
   Skandale wywoływał z dużą łatwością, chociaż dla niego wiele z nich było wyjątkowo nudne. Większość z nich były starannie przygotowanymi ustawkami, po to, żeby o nim mówiono. On i jego team bardzo się starali, by tak było. Nie zawsze podobało się to rodzinie Eliasa, jednak ta miała niewiele do gadania. Odkąd chłopak stał się w pełni niezależny, to nie musiał przejmować się zdaniem ojca czy matki na temat tego, co powinien robić. Był wolny. Pieniądze dawały wolność, której tak bardzo pragnął. Wolność i sława to coś, co chciał osiągnąć i utrzymać przy sobie tak długo, jak się dało i wiedział, że będzie dla niego najlepiej, jeśli ludzie nie stracą nim zainteresowania.
    – Jak się odbije, to wstrzymam oddech – powiedział, uśmiechając się pewnie. Już od kilku minut oglądał Jasona z prawie każdej strony. Elias ogromną uwagę przywiązywał do tego, jak wyglądał, bo prezencja była ważna. W końcu jak cię widzą, tak cię piszą i dobrym wyglądem można było wiele zdziałać. Zapraszając Jasona, zdawał sobie sprawę z tego, że ten miał dość oryginalny styl, który prywatnie nie przeszkadzał mu w najmniejszym stopniu. W sumie to nie miało dla niego znaczenia, jak prezentują się inni, o ile nie wyglądają lepiej od niego. Niestety wręczani nagród nie było byle czym. Gale rządziły się swoimi prawami. Nagroda, którą miał odebrać Elias sprawi, że następnego dnia będą o nim mówić wszystkie gazety w kraju. Nie mógł więc pozwolić, żeby Jason skradł całe jego show swoim ekstrawaganckim wyglądem, ale jednocześnie nie mógł też dopuścić do tego, żeby wyglądał źle. Park był przystojnym facetem, a Elias, zapraszając go, chciał to wykorzystać. Wiedział, że wzbudzi tym ruchem zainteresowanie.
    – No już, już, jeszcze założysz te swoje kolorowe ciuszki – wywrócił oczami. Nic nie miał do stylu Parka, w sumie to wydawał mu się on całkiem interesujący. Zdecydowanie jednak wolał go rozbierać niż ubierać, ale teraz nie było na to okazji.

Jason Park
love is in the air
31 lat 177 cm Tanatokosmetolog
Awatar użytkownika

Any time when you play music for the crowd instead of yourself - you're fucked

something about me
by Solhy

Jason po prostu wychodził z założenia, że życie było zbyt krótkie i zbyt kruche, aby ubierać się w sposób nudny. Pewnie, nawet jemu nie zawsze chciało się stroić ekstrawagancko, jego szafa zawierała w sobie też i normalne ciuchy, które czasem wciągał na grzbiet z czystego lenistwa. A gdy mógł się już zaprezentować, to aż żal było nie wykorzystać okazji! Z Eliasa też by zrobił prawdziwą gwiazdę niczym z czerwonego dywanu na rozdaniu oskarów. Przyciągnąłby jeszcze więcej spojrzeń i wywołał jeszcze większe zamieszanie. Ale Park właściwie nawet nie znał całego planu Halvorsena, generalnie miał też raczej słabe pojęcie o wywoływaniu kontrolowanych skandali i utrzymywaniu konkretnego publicznego imidżu. Więc może po prostu innym razem.

- Czyli jak to w sumie dokładnie ma wyglądać? - dopytał z ciekawości, bo na takie wydarzenie jeszcze nikt go nigdy nie zabierał. Ba, właściwie nawet nie mógł sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek oglądał podobne uroczystości, nawet w telewizji. Jak wiele uwagi przyciągały rozdania nagród literackich? Nie był typem, który jakoś bardzo podąża za trendami kulturowymi, nie oglądał z zapartym tchem wszystkiego co wychodziło ostatnio w kinach czy na netflixie, ani nie czytał najgłośniejszych bestsellerów, zachwalanych przez najistotniejszych krytyków. Wszystko przyjmował raczej we własnym tempie, nie spiesząc się, często już dobrych kilka tygodni albo i nawet miesięcy po premierach. Ale za pytaniem Jasona nie kryła się oczywiście tylko ciekawość na temat wyglądu samego wydarzenia. Jakkolwiek interesujące i intrygujące by ono nie było, ważniejszy był jednak plan samego Eliasa. W sytuacjach takich jak ta, Park nie czuł się w stu procentach w swoim żywiole. Rzecz jasna absolutnie nigdy by nie dał po sobie tego poznać. Potrafił świetnie grać, nigdy nie tracąc swojej maski pewności siebie i czarującego uśmiechu. Wolał jednak zawczasu wiedzieć, na co powinien być przygotowany.

- Po prostu przejdziemy się do wejścia, mijając grupy sępów z aparatmi, a potem już do budynku, do auli? - rzucił mocno upraszczając, zerkając na mijane za oknem budynki - A ja mam cię prowadzić pod rączkę, czasem złapać w pasie i sprzedać buziaczka albo dwa? - i jeszcze się upewnić, że na zdjęciach złapią jego lepszy profil. Cóż, Jason liczył się z tym, że jeśli media podłapią ten skandal i go rozdmuchają, zastanawiając się kim jest osoba towarzysząca Eliasowi, prędzej czy później zostanie zidentyfikowany. Nie ukrywał się w internecie specjalnie, małpa z połową mózgu dałaby radę go odnaleźć. Wciąż rozważał, co to dokładnie można dla niego oznaczać. Może i on coś na tym zyska?

- A właśnie, a co w sumie dostanę w zamian za tę przysługę? - odezwał się jeszcze nieco zaczepnie, nachylając się Eliasowi z pewnym rozbawieniem. Nie oczekiwał jakiejś faktycznej rekompensaty, ale kto wie, może pan pisarz będzie miał taki gest, że jednak jakoś się odwdzięczy? Jason przyjmował każdą formę zapłaty, także tę w naturze. Może nawet przede wszystkim tę w naturze.

Elias Halvorsen
into the unknown
26 lat 176 cm pisarz i dziennikarz
Awatar użytkownika

In New York
Concrete jungle where dreams are made of
There's nothin' you can't do
Now you're in New York

something about me
by Elias Halvorsen

   Spojrzał na Jasona. Nie chciał gasić jego pewności siebie. Nie chciał mu jej pobierać nawet w niewielkim ułamku. Niemniej jednak nie chciał pozwolić na to, by coś poszło nie tak. Miał wszystko zaplanowane i wszystko musiało być dokładnie takim, jakim to widział. Jason był uroczym facetem. Elias nie mógł przestać na niego spoglądać, dlatego też wiedział, że przyprowadzenie go ze sobą na pewno przyciągnie uwagę. Zresztą w literackich kręgach już od jakiegoś czasu mówiło się o tym, czy Elias się z kimś spotykał. W końcu pisał romanse, nie powinno więc nikogo dziwić, że ludzie interesują się jego życiem romantycznym i tym, czy inspiracje do książek czerpie z własnego doświadczenia. Postanowił więc zrobić niewielkie show.
    – Po prostu przejdziemy czerwonym dywanem, czy jaki kolor sobie wybiorą, pozwolimy sobie zrobić kilka zdjęć, a resztą się nie przejmuj – powiedział, uśmiechając się. Poprawił sobie swoją koszulę. Siedzieli wspólnie w taksówce, która powoli podjeżdżała pod miejsce, w którym miała mieć miejsce gala. Cóż, nie było tu zbyt dużo fotografów, bo gale literackie raczej należały do niszowych wydarzeń i nie przyciągały uwagi szerszej publiczności. Miał nadzieję, że to, co zrobi, sprawi, że uda mu się w końcu zasłynąć bardziej.
    – Tak dokładnie… buziak albo dwa – zaśmiał się, zwracając się w stronę Jasona. Odruchowo poprawił klapę marynarki mężczyzny. Budynek, w którym miała odbywać się gala, już jaśniał w przedniej szybie. Na twarzy Eliasa pojawił się lekki uśmiech. Uwielbiał tego typu wydarzenia. Uwielbiał pokazywać się na czerwonych dywanach i pozować do zdjęć. Uwielbiał rozmawiać z fanami, którzy się pojawiali i liczyli na możliwość dostania autografu na książce. A później przychodziła pora na after party, jednak on miał zamiar świętować w zupełnie inny sposób. Zazwyczaj wieczory zarezerwowane były na pracę. Najlepiej pisało mu się wieczorami, podczas gdy w ciągu dnia zbierał inspiracje i spisywał pomysły. W sumie praca pisarza nie miała harmonogramu, bo ciężko było zmusić się do myślenia, dlatego też Elias już dawno ustalił, że jeśli do głowy przyjdzie mu jakiś pomysł, to postara się go spisać bez zbędnych szczegółów. Posiadał specjalny zeszyt, w którym te pomysły miały swoje miejsce. Nie rozwijał ich jednak aż do wieczora, kiedy mógł na spokojnie usiąść na kanapie z lampką wina i laptopem na kolanach. Wtedy właśnie pisał lub nanosił poprawki.
    – Nie sądziłem, że jesteś aż takim materialistą – stwierdził, udając, że słowa Jasona na temat zapłaty do uraziły. – Na swoją zapłatę będziesz musiał poczekać, aż wrócimy do mnie – powiedział spokojnie, odwracając głowę w stronę szyby, a swoją dłonią dotknął krocza mężczyzny siedzącego obok.
    – I jesteśmy na miejscu – powiedział, robiąc głęboki wdech. Na jego ustach wykwitł szeroki uśmiech zarezerwowany wyłącznie na spotkania z fanami. Tylko w tych okolicznościach nie przejmował się ewentualnymi zmarszczkami, które uśmiech ten może wywołać. Odczekał cierpliwie, aż kierowca się zatrzyma i dopiero wtedy odpiął pasy. Bezpieczna jazda przede wszystkim.

Jason Park
love is in the air
31 lat 177 cm Tanatokosmetolog
Awatar użytkownika

Any time when you play music for the crowd instead of yourself - you're fucked

something about me
by Solhy

A więc zadanie wydawało się całkiem proste. Jason zastanawiał się tylko, czy skandal, który chciał wywołać Elias, będzie tak wielki, jak pisarz by sobie tego życzył. Na ich szczęście - lub nieszczęście, zależy jak kto leży - Ameryka robiła się coraz bardziej tolerancyjna. Oczywiście nie mogło być za dobrze, bo, jak w niemal każdym przypadku, ludzie potrafili tę batalię o swoje prawa pociągnąć do grubej, grubej przesady. Tak czy siak, Stany miały już swoich sławnych aktorów-gejów, piosenkarzy-gejów, influencerów-gejów... Pisarze pewnie też jacyś by się znaleźli, ale Jason nie siedział za bardzo w temacie. Oczywiście życzył mężczyźnie jak największego rozgłosu, ale cieszył się, że nie próbowali podobnego numeru w innych krajach. Przez krótki moment Park zastanawiał się nawet, jak taka prowokacja zostałaby odebrana ot, choćby w takiej Korei Południowej - skąd pochodziła połowa jego własnych genów. I z tego co Jason wiedział o tym kraju, uznał że mieliby tam mocno przesrane.

- Ja? Materialistą? - w pierwszej chwili mężczyzna był oburzony tymi insynuacjami - a przynajmniej tak to wyglądało, bo w rzeczywistości był rozbawiony całą tą sytuacją - Ja tylko mam nadzieję, że moja ciężka praca zostanie doceniona - wiedział że zostanie. Ale lubił się tak z Eliasem droczyć. Był jednak bardziej niż usatysfakcjonowany, szczególnie tym ostatnim, krótkim gestem mężczyzny.

Jak każdy nowojorczyk, mijał już The New York Society Library nie raz i nie dwa. Nigdy jednak nie był w środku, miało to być więc dla niego nowe doświadczenie. Gdy samochód zatrzymał się przed budynkiem, Jason zatrzymał Eliasa w momencie gdy ten miał już wysiadać. - Połamania nóg - mruknął z uśmiechem, nachylając się by sprzedać mu buziaka w policzek. Kątem oka widział że przed wejściem istotnie rozwinięto dywan - do tego jaki! Czerwony! Ponadto za barierkami ustawił się już tłumek ludzi z aparatami - każdy z obiektywów unosił się ku górze, ilekroć przed biblioteką zatrzymywało się kolejne auto z uczestnikami gali. Nie inaczej było w przypadku ich taksówki.

Gdy Jason jako pierwszy wysiadł z auta na twarzach kilkorga paparazzi dostrzegł delikatną konsternację - i słusznie, bo przecież nie mieli zielonego pojęcia kim jest ten skośnooki random. Aż mu się chciało śmiać na ten widok. Uwaga dziennikarzy jednak całkowicie przeniosła się na Eliasa, kiedy i ten wyłonił się z wnętrza samochodu. W tym samym momencie Park usłużnie zaoferował mu swoje ramię - Chodź, damy im ładne przedstawienie.

Elias Halvorsen
into the unknown
ODPOWIEDZ