ODPOWIEDZ
00 - 000 cm brak informacji
Awatar użytkownika

Concrete jungle where dreams are made of, there's nothin' you can't do, now you're in New York.

something about me
by new yorker
new york
00 - 000 cm brak informacji
Awatar użytkownika

I lift my lamp beside the golden door!

something about me
by new yorker

W piątkowe przedpołudnie nikt nie spodziewał się trzęsienia ziemi w Nowym Jorku - wstrząsy o sile 4,8 nawiedziły wschodnie wybrzeże, a zszokowani nowojorczycy zastygli na kilka sekund. Niektórym udało się zachować zimną krew i… wyciągnąć telefony, by nagrać niecodzienne zjawisko.

W supermarkecie Oakwood Center kilkoro klientów mogło być świadkami, jak z półek spadały produkty, rozbijając się z trzaskiem o podłogę. Słoik z ogórkami rozbił się tuż pod nogami przerażonej seniorki, a dwójka wagarujących uczniów ewidentnie miała frajdę z całego zajścia i zaczęła pomagać niektórym opakowaniom w spadaniu na podłogę. Obsługa nie reagowała, a w sklepie zapanował chaos.



Do gry mogą dołączyć postacie, które nie ropoczęły jeszcze żadnego wątku na forum. Liberty rozpoczęła wątek, jednak jeśli pojawią się w nim przynajmniej dwie osoby, odnoszące się w postach do zaistniałej sytuacji, ingerencja nie będzie konieczna i nie musicie czekać na kolejny post z tego konta.
new york
32 lat 182 cm Consigliere
Awatar użytkownika

In New York
Concrete jungle where dreams are made of
There's nothin' you can't do
Now you're in New York

something about me
by Sarameda

Wracając ze spotkania z klientem zajechał do Oakwood Center. I tak potrzebowali zrobić zakupy i tak. Poza tym obiecał swojemu ukochanemu, że wynajdzie tą jego ulubioną czekoladę. Nieważne, że miałby przetrząsnąć wszystkie sklepy w Nowym Jorku, znajdzie ją. A on bywał uparty, dlatego zrobił odpowiednie poszukiwania, popytał, to tu, to tam i tym sposobem dowiedział się, gdzie znaleźć to, czego potrzebował.

Zaparkował samochód na parkinu przed sklepem. Poprawił okulary, krawat i udał się do środka. Nie spodziewał się, że te na razie spokojne zakupy zamienią się w małą, ale jakże niebezpieczną przygodę. Akurat zdążył wybrać kilka produktów i już zabierał się za poznanie się ze wszystkimi smakami czekolady, kiedy to nagle wszystko zaczęło się stopniowo ruszać, aż zadrżało na tyle mocno, że połowa przedmiotów pospadała na podłogę. Sam oparł się ręką o jedną z półek, aby nie stracić równowagi. Odzwyczaił się od tego typu zjawisk, mieszkając w miejscach, w których występują bardzo rzadko, albo wcale przez spory okres czasu. Zdecydowanie, będzie miał co opowiadać Kyu. Chociaż już wiedział, że ten kot jego na pewno się zmartwi. Toteż, po powrocie do domu, będzie musiał zapewnić go, że nic mu się nie stało. No dobra, może poza kilkoma siniakami, bo jednak trochę go tam wytrząchało.

Zmierzył chłodnym spojrzeniem uczniaków, którzy zachowywali się nieodpowiedzialnie i niepoważnie. Jak ich rodzice wychowali? W sumie nie jego sprawa, chociaż co dorzucili od siebie to ich.
-Nic panie nie jest?-zapytał, podchodząc do starszej kobiety, pod której nogami rozbił się słoik.-Spokojnie, zaraz to wszystko się skończy.-dodał, asekurując starszą panią.
Rozejrzał się dookoła. Miał nadzieję, że nikomu nic się nie stało. Chociaż, niektórym to powinno coś na łeb spaść. Może by sobie przypomnieli o posiadaniu piątej klepki, zamiast stać i filmować to, co się działo. Zero posługiwania się rozumiem, zero.

Léonce nigdy nie potrafił tego zrozumieć. Jak można było być takim nieodpowiedzialnym idiotą? Dlatego, zachowanie jego drogiego kuzyna tak go irytowało, że czasami miał ochotę wyjść z siebie i stanąć obok…

Liberty
knowledge is power
ODPOWIEDZ