~ Zahir Nayyar ~
in his heart, there's a hole,
there's a black mark on his soul
in his hands is my heart and he won't let go 'til it's scarred
⟣ Scena pierwsza, ujęcie pierwsze. Szpitalne łóżko.
Ciężar pościeli na brzuchu, chłód poduszki pod karkiem, rześkość wiatru smagającego pożółkłe firanki. Cisza. Cisza zapadła w zmęczonej głowie, przeganiająca wszystkie myśli, cisza bezwzględna i ogłuszająca.
Minie kilkadziesiąt sekund, nim z jej szponów wyrwą się pierwsze dźwięki. Miarowe pikanie aparatury, oznaczające, że to jeszcze nie jest koniec, szmer rozmów na korytarzu, głuche echo oddalających się kroków.
Kolejne kilkanaście, nim Volker zarejestruje odgłosy bliższe i bardziej znajome: szumiący wdech, ciężki wydech, szemrzący podźwięk głęboko w piersi. Głośniejsze piknięcie zamontowanej u wezgłowia maszyny. Spokojny tembr męskiego głosu, rozpoznaje w nim aktorskie naleciałości, ale nie ma siły przechylić głowy, by skierować spojrzenie w stronę telewizora.
Kilka sekund, nim cicho jęknie, nagle zbyt świadomy istnienia rurek wprowadzonych w krwiobieg, elektrod przylepionych do ciała, bólu narastającego w lewej skroni. Wciąż nie otworzył oczu, nie rozejrzał się jeszcze po pomieszczeniu, nie dostrzegł świeżych kwiatów ustawionych w tanim, plastikowym wazonie. Nie wie, że oparta o ścianę kartka z rysunkiem uśmiechniętego chomika i napisem SZYBKIEGO POWROTU DO ZDROWIA podpisana jest imieniem mężczyzny, z którym nie łączy go nic ponad wspólnie spędzane wieczory.
⟣ Scena druga, ujęcie pierwsze. Kawalerka na Brooklynie.
Po ulicy błąka się kot.
Czasem siada na parapecie, zerka przez szybę do środka maleńkiego mieszkania, głośno miałczy, gdy jest głodny. Volker co jakiś czas rzuca mu kawałek smażonej ryby, kupuje kurze udko lub mięsną puszkę. Wystawia miskę pełną świeżej wody. Gładzi rudawe futro porastające kark.
Gdy wraca do domu — już z nowym sercem, choć wciąż tą samą, ponurą miną — wita go odór kociego moczu. Wyrzuca zasikaną kanapę i dwa fotele, w ich miejscu ustawia maleńki stolik i krzesło. Nie potrzebuje większych luksusów, jest przecież sam, nie licząc tego wstrętnego zwierzęcia, wkradającego się do budynku przez uchylone okno. Teraz Volker wreszcie je zamyka, zatrzaskuje szybę za kotem, zaciąga roletę, by nie patrzeć w nierozumne, smutne oczy.
Nie wie jeszcze, że spędzi cały ranek na nawoływaniu, grzechotaniu paczuszką wieprzowych chrupków i błaganiach, by sierściuch wrócił.
Wciąż będzie samotny, ale już nie sam.
⟣ Scena trzecia, ujęcie pierwsze. Bar w Queens.
Muzyka nie cichnie.
Cierpliwie powtarzany refren wwierca się w umysł Volkera, osiada na peryferiach świadomości, przebija się przez chmarę ciemnych myśli. W jego głowie zawsze jest głośno. Kiedyś potrafił temu zarazić: zatopieniem się w lekturze akt, kieliszkiem francuskiego wina, szklaneczką whisky on the rocks. Teraz z pomocą przychodzą mu tylko leki schowane w wewnętrznej kieszeni marynarki, na piersi, tuż przy sercu. Połyka jedną tabletkę, wsuwa do ust koniec plastikowej słomki, upija dwa łyki. Słodycz syropu, zmieszana z gorzkim posmakiem cytrusowego toniku, wykrzywia mu usta.
Did you write the book of love?
And do you have faith in God above
If the Bible tells you so?
Siedzi przy barze. Jedną stopę opiera na śliskiej od rozlanego piwa posadzce, drugą na desce łączącej drewniane nóżki. Podpiera brodę na zgiętej dłoni, łokieć na blacie, oczy wlepia w zawieszony za plecami barmana telewizor. Kolejna zwrotka atakuje jego uszy, ale Volker koncentruje się już na czymś innym.
Now, do you believe in rock 'n' roll?
Can music save your mortal soul?
And can you teach me how to dance real slow?
Nie słyszy głosu siedzącego w studiu dziennikarza; śledzi ruch warg i języka, rozczytuje kolejne słowa, aż zamieniają się one w zdania i krótki opis najnowszej zbrodni. Volker wie o niej od tygodnia. Od tygodnia też przegląda zdjęcia, które wysłał mu pracujący przy sprawie przyjaciel. Ma je teraz przy sobie, zapisane w galerii staromodnego telefonu, ale tkwią też w jego głowie: odbitki polaroidów wywieszone, scena po scenie, na sznurkach w prywatnej ciemni umysłu. Dostrzega policyjną taśmę na puszczonym w telewizji nagraniu, widzi rozmazany fragment czegoś, co mogłoby być ciałem.
Nie pokazują szczegółów.
Nigdy tego nie robią, ale on WIE, co spotkało tamtego człowieka.
Upija kolejny łyk, głośne siorbnięcie zwiastuje opróżnienie szklanki.
Wyciąga z kieszeni telefon.





