Wiedziała, że nie powinna puszczać jej tam samej.
Ostatecznie nie miała jednak innego wyboru, jak tylko odpuścić, bo ostateczną decyzję podejmował jej zleceniodawca, ojciec Haley. Poza tym pomyślała, że być może odpoczynek od jej nieustannej obecności dobrze zrobi Westcott, która musiała być już tym zmęczona. Uspokoiło ją również to, że kobiecie zostali przydzieleni dodatkowi ochroniarze, ale to nie oznaczało, że nie przejmowała się w ogóle. Postanowiła ten czas wykorzystać jako swój wolny, wiedząc, że sama również potrzebuje odpoczynku i bez niego nie będzie tak efektywna, jak mogłaby być, ale jej myśli nieustannie wracały do Haley. Nie rozumiała tego i nigdy wcześniej jej się to nie zdarzyło, i przez to tak naprawdę nie mogła się zrelaksować, bo ciągle zastanawiała się, czy Westcott jest bezpieczna i… cóż, jak się bawi na przyjęciu, na które poszła. Nie miało to absolutnie żadnego sensu, ale taka była prawda. W pewnym momencie nawet zastanawiała się, czy do niej nie napisać, ale chyba byłoby to niepoważne i być może nieprofesjonalne. Poza tym, mimo że ich stosunki się ociepliły, Haley prawdopodobnie nie życzyłaby sobie takiego kontaktu z jej strony. Dlatego czekała i martwiła się, nie mogąc skupić się w pełni na niczym tak naprawdę.
Kiedy jej telefon zadzwonił, a na wyświetlaczu pojawiła się nazwa kontaktu Wescott, Diane odebrała wręcz natychmiast. Od razu pomyślała, że stało się coś złego i nie pomyliła się, choć nie było to tego rodzaju zagrożenie, którego się spodziewała. Jednakże informacja o tym, co przydarzyło się Haley wcale jej nie uspokoiła — wręcz przeciwnie. Ponownie pomyślała, że to niedorzeczne, że aż tak się przejmuje, ale serce biło jej mocno w piersi, gdy czym prędzej wychodziła z domu, by jak najszybciej znaleźć się przy kobiecie. Po drodze ciągle myślała o tym, że powinna być bardziej stanowcza i zamiast odpuścić, przyjść na to przyjęcie razem z Haley, ale czy jej obecność rzeczywiście cokolwiek by dała? Nie była tego pewna i pomyślała, że ta poprzednia myśl była z jej strony dość samolubna.
Była pewna, że po drodze złamała kilka przepisów drogowych, ale nie przejmowała się tym. Gdy tylko zaparkowała, od razu wręcz wybiegła z samochodu i pognała w stronę budynku, w którym odbywało się przyjęcie. Absolutnie nie pasowała do tego towarzystwa, więc od razu zwróciła na siebie uwagę innych, ale zignorowała ten fakt. Priorytetem było dla niej odnalezienie Haley i kiedy tylko ją zobaczyła, pokonała dzielącą ich odległość w kilku dużych krokach. — Jak się teraz czujesz? — zapytała od razu. W pierwszej chwili chciała przeszukać jej ciało w poszukiwaniu ran, ale w porę przypomniała sobie, że nie o takie zagrożenie chodziło, dlatego przytrzymała ręce przy sobie.
haley westcott



