36 lat 175 cm CEO CyberTech
Awatar użytkownika

I promise not to go,
If you promise to stay.

something about me
by new yorker

outfit
Nie było jej tak bardzo długo. Była mocno zajęta tak naprawdę. Bycie CEO było naprawdę wymagające i nic dziwnego, że Faye nie miała czasu na jakiekolwiek związki. Wszystko kręciło się tak naprawdę wokół pracy i kiedy się temu poświęcała bez reszty nic nie miało znaczenia. Tym samym nie odzywała się również do Judith. Zresztą nie miała powodu, bo wiedziała na jakiej zasadzie ich relacja funkcjonowała. Kiedy będzie potrzebna to da jej znać i tyle.
W mieście była zaledwie dwa dni podczas których nawet nie miała zbytnio chwili na relaks i dzielnie walczyła z papierami i mało kompetentnymi pracownikami. Niestety podczas swojej nieobecności stażyści narozrabiali i Faye próbowała teraz załagodzić sytuację jak najbardziej się dało, więc praktycznie cały dzień była na konferencjach z klientami używając przy tym swojego uroku i czaru by przekonać ich do nie zostawiania jej firmy co oczywiście było sukcesem.
A jak sukces to i trzeba to świętować. Pamiętała również o spotkaniu z potencjalnymi klientami, których poznała to podczas bankietu na którym była z Judith. Oczywiście tej również dała znać by zarezerwowała wieczór na spotkanie z małżeństwem z bankietu. Nie przyjmowała negatywnej odpowiedzi, bo małżeństwo chciało się z obiema spotkać, więc Judith po prostu nie miała wyboru. Oczywiście Faye przyjechała po nią jak to miała w zwyczaju.
Wysiadła z samochodu, napisała do Judith, że jest i oparła się o maskę samochodu. Jakby nie było przyjechała dużo wcześniej niż się umówiła, więc poczeka jeśli będzie trzeba.

Judith Myers
money is the anthem of success
22 lat 159 cm Striptizerka w klubie Moonstone
Awatar użytkownika

22-letnia striptizerka z ciężką przeszłością za sobą, która rzucona na głęboką wodę nauczyła się w niej pływać

something about me
by .mrs.horrorwood

outfit

Po bankiecie byłam szczerze zachwycona, a nawet zauroczona Faye. Jej charakter, jej aparycja, ale także jej wiele innych aspektów się na to nałożyło. O ile spodziewałam się kolejnego zaproszenia, ze względu na tamtą rodzinę, o której była mowa, tak czas mijał, a cisza się przedłużała. Mogłam zapytać Deana o Faye, ale nie chciałam wyjść na jedyną zainteresowaną.
Chcąc nie chcąc musiałam zapomnieć i wreszcie wróciłam w wir pracy, krążąc między klubem a domem, zapominając o kawałku czegoś tak nowego, co już odchodziło w niepamięć.
Miała szczęście, bo dziś miałam wolne, choć byłam zdziwiona, gdy zobaczyłam, że napisała. Początkowo już chciałam się cieszyć, ale zaraz sprowadziłam siebie samą na ziemię. To był tylko biznes. Zrobię co mam zrobić, a potem znów zniknie.
Początkowo byłam nieprzekonana, ale szybko zauważyłam, że odmowa nie wchodzi w grę. W taki oto sposób zaczęłam przygotowania, robiąc makijaż, zakładając jedną z najlepszych sukienek, jakie miałam. Aż zawibrował mi telefon i zobaczyłam wiadomość.

Już?! — powiedziałam sama do siebie, zauważając treść wiadomości, ale przyspieszyłam już ostatnie przygotowania i zaledwie dziesięć minut później już wychodziłam z domu, zapinając przy tym ciepły, jesienny płaszcz. Uśmiechnęłam się do niej delikatnie, choć z pewną rezerwą, kiedy zobaczyłam ją czekającą na mnie.

Hej. Dawno się nie widziałyśmy — powiedziałam, podchodząc do samochodu, poprawiając kopertówkę na swoim ramieniu. Nic się nie zmieniła, nadal była tak samo piękna jak wcześniej, choć starałam się na tym nie skupiać z oczywistych względów. — Mamy trochę czasu w zapasie jeszcze.

Faye Creed
knowledge is power
36 lat 175 cm CEO CyberTech
Awatar użytkownika

I promise not to go,
If you promise to stay.

something about me
by new yorker

Może gdyby faktycznie zapytała Deana o Creed to wiedziałaby dlaczego pani CEO się nie odzywa tyle czasu. Faye po prostu jak ojciec stawiała pracę ponad wszystko, więc wszelkie znajomości nie związane ściśle z jej pracą odchodziły na dalszy plan. Nawet jeśli Judith gdzieś tam krążyła po głowie panny Creed to po prostu wolała się skupić na pracy. I to właśnie robiła.
Nie. Creed nie przyjmowała odmowy i zapłaciłaby każdą cenę by Judith jednak faktycznie miała wolny wieczór by mogły ponownie bawić się w szarady jakim było udawanie, że są razem. Nie były, ale Dean od czasu do czasu próbował dowiedzieć się czy aby na pewno między nimi nic się nie działo. Najwidoczniej obie potrafiły nieźle udawać by nawet on łyknął, że coś się święci. A może po prostu zauważył coś czego one nie widziały?
Czekała cierpliwie przeglądając telefon, bo wiedziała, że jest dużo za wcześnie i kobieta jej dzisiaj towarzysząca mogła się jeszcze nie wyszykować.
Podniosła głowę gdy usłyszała znajomy głos i momentalnie się lekko uśmiechnęła. Jakoś tak automatycznie to zrobiła bez większego zastanowienia. -Hej. Pięknie wyglądasz. - rzuciła na początek odsuwając się od swojego auta i przechodząc na stronę pasażera by otworzyć drzwi towarzyszce. -Skończyłam wcześniej konferencję w pracy i postanowiłam, że zabiorę Cię na kawę - przyznała szczerze czekając aż Judith wsiądzie do auta. Zamknęła drzwi i sama przeszła na drugą stronę pojazdu by wsiąść. -Mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że przyjechałam wcześniej - bo przecież Judith mogła mieć inne plany przed wyjściem do restauracji, a tu Creed pojawia się pół godziny wcześniej niż zapowiadała.

Judith Myers
money is the anthem of success
22 lat 159 cm Striptizerka w klubie Moonstone
Awatar użytkownika

22-letnia striptizerka z ciężką przeszłością za sobą, która rzucona na głęboką wodę nauczyła się w niej pływać

something about me
by .mrs.horrorwood

Dziękuję — odpowiedziałam, nie bez delikatnego rumieńca, gdy usłyszałam jej komplement. — Zresztą wzajemnie.
Dodałam jeszcze szczery komplement, po przeskanowaniu kobiety wzrokiem, po czym chętnie wsiadłam do samochodu i położyłam torebkę na kolanach. Z tym gestem z jej strony już byłam zaznajomiona. I właściwie podziwiałam za jej strój, ja bym się od razu obawiała, że szybko się pobrudzi.

O… To dlatego tak wcześnie. Cóż, jak mamy chwilę, to możemy się napić kawy, przy tym ustalić jakąś wspólną wersję, by nasz “związek” wypadł wiarygodnie — stwierdziłam, opierając się wygodniej, a także zapięłam pasy, widząc, jak ikonka na ekranie komputera alarmuje, że są niezapięte.

I nie, nie mam za złe, choć nie powiem, zdziwiłam się — dodałam z rozbawieniem, przy tym przypominając sobie ostatni raz, gdy się spotkałyśmy. Ciekawe jak wyglądała teraz sytuacja wśród jej współpracowników. Spekulacje? Może ktoś o mnie dopytywał, na przykład ten upierdliwy znajomy, który do nas wtedy podszedł? Stwierdziłam, że jednak dopytam Deana później, jako że nie chciałam korzystać z telefonu w jej obecności, a skupić się na niej i swoim zleceniu. Brzmiało to źle, ale takie były fakty, choć osobiście wolałam na to patrzyć jak na przysługę. Przy pierwszym spotkaniu nie zakładałam nawet brania pieniędzy za to. Ostatecznie się ugięłam i przyjęłam wtedy zapłatę, tylko że nie na tym się skupiałam. Jakiego bym podejścia nie miała do swojej pracy, musiałam przyznać, że dobrze zarabiam i dlatego tak się nie skupiałam na pieniądzach. Nie miałam wygórowanych potrzeb.

Swoją drogą, co nowego słychać? — zapytałam dla rozluźnienia atmosfery. W końcu nie chciałam, żeby było sztywno. A zwłaszcza, gdy już się spotkamy na kolacji, skoro miałyśmy udawać parę. Podchodziłam do tego poważnie i znów, jakkolwiek źle to nie zabrzmi, chciałam zapewnić jak najwyższą jakość.

Faye Creed
knowledge is power
36 lat 175 cm CEO CyberTech
Awatar użytkownika

I promise not to go,
If you promise to stay.

something about me
by new yorker

Przyjęła komplement w ten sam sposób co zawsze czyli nie dała po sobie nawet poznać, że poczuła się miło słysząc komplement z ust Myers. Wyglądała jakby nawet jej to nie ruszyło. Faye Creed potrafiła być okrutną zimną kobietą, ale cóż taki jej urok.
Samochód przyjemnie zamruczał gdy Faye odpaliła silnik. -Ostatnim razem wypadł bardzo wiarygodnie pomimo małej ilości ustalania czegokolwiek - rzuciła uśmiechając się pod nosem. Tygodniami były tematem plotek u niektórych osób i Creed wiedziała o tym doskonale. Takie rzeczy również i do jej uszu docierały co sprawiało, że w sumie była z tego faktu niezmiernie zadowolona. O to przecież chodziło prawda? Ludzie mieli jej po prostu dać święty spokój by mogła w pełni skupić się na własnej pracy. Chociaż tak naprawdę mało ją obchodziło co też się o niej mówi.
-Zdziwiłaś się, że się odezwę? - zmarszczyła brwi i spojrzała na towarzyszkę. Miały niepisaną umowę, ale też Faye nigdy nie powiedziała Judith jak często będzie potrzebować jej towarzystwa. Nie widziała również nic złego w tym, że się nie odzywała. Ot obie wróciły do własnych prywatnych spraw i tyle.
-U mnie słychać tylko pracę - rzuciła z rozbawieniem -Nawet nie mam kiedy pomyśleć o jakimś porządnym urlopie - o ile w ogóle o takowym kiedykolwiek myślała. Wróciła z ważnych wyjazdów do chaosu, który spowodowali stażyści i który musiała ogarniać sama Faye, bo inaczej nie byłoby tak kolorowo. -A jak u Ciebie? - no naprawdę była mimo wszystko ciekawa co też przez ten czas porabiała Judith. Kobieta ją na swój własny sposób fascynowała.

Judith Myers
money is the anthem of success
22 lat 159 cm Striptizerka w klubie Moonstone
Awatar użytkownika

22-letnia striptizerka z ciężką przeszłością za sobą, która rzucona na głęboką wodę nauczyła się w niej pływać

something about me
by .mrs.horrorwood

Uniosłam brew, słysząc jej odpowiedź. Doprawdy? Czyli nie było żadnych wątpliwości później i efekt był równie zadowalający co na bankiecie. Uśmiechnęłam się więc i nie mając co zrobić z dłońmi, poprawiłam sukienkę.

W takim razie bardzo się cieszę, że udało mi się wykonać zadanie — odpowiedziałam z entuzjazmem i powróciłam wzrokiem do przedniej szyby. Owszem, pozwalałam sobie czasami myśleć, jak mógłby wyglądać ewentualny związek z Faye, ale nigdy nie dawałam się tej przyjemności na dłużej. Dobrze, że za marzenia nie karali.
A potem usłyszałam jej pytanie i wzięłam oddech, widocznie się zastanawiając, jak to ubrać w słowa.

Pamiętałam rodzinę, z którą mieliśmy się spotkać, ale minęło sporo czasu, nie odzywałaś się, więc myślałam, że już się nie odezwiesz — odparłam, wzruszając delikatnie ramionami. Nie miałam żalu i też nie pokazałam takowego po sobie, choć na początku liczyłam na kontakt i chciałam nawet po prostu lepiej poznać bezkompromisową CEO.

Może najwyższa pora? Wiesz, ja rozumiem, że obowiązki, dużo pracy, ale jak tak dalej pójdzie, to się zajedziesz tą pracą. Zwłaszcza że o wiele ciężej jest odpocząć psychicznie. Jak się zmęczysz fizycznie, to chociaż możesz się wyspać — zauważyłam, powracając spojrzeniem do przedniej szyby, bawiąc się łańcuszkiem od swojej kopertówki w palcach.
Szczerze nie wiedziałam, co konkretnego powiedzieć kobiecie na swój temat. Znów zaczęłam odpowiedź dopiero po chwili zastanowienia.

Nic nowego. Praca, nadal ta sama, dom, a potem znów praca i dom… Monotonnie. No może z wyjątkiem pewnego pana… O, i o wilku mowa — powiedziałam, widząc, że telefon mi dzwoni. Przeprosiłam i odebrałam na chwilę, a mój nastrój poza tonem zdradzał fakt, że nieświadomie zaczęłam się bawić kosmykiem swoich włosów. — **O, hejka. Stęskniłeś się? Ach… Na drugą randkę chcesz? No nie wiem… No dobra, zgrywam się. Wiesz co, obgadamy to później, bo jadę teraz ze znajomą, dobra? To w kontakcie, buziaki[/b] — powiedziałam i schowałam telefon z powrotem do torebki.

Wybacz, już jestem. No, więc poznałam kogoś, ale nic wielkiego na ten moment… I w sumie nic więcej. A no i z dwie fajne książki znalazłam ostatnio.

Faye Creed
knowledge is power
36 lat 175 cm CEO CyberTech
Awatar użytkownika

I promise not to go,
If you promise to stay.

something about me
by new yorker

Wszyscy dookoła się zastanawiali jakim cudem ktoś wytrzymywał z Creed co było zabawne. Była uciążliwa, wiedziała o tym doskonale dlatego też nie planowała mieć nikogo na stałe. Zaspokajała własne potrzeby i tyle. Raz się zaangażowała za mocno. Była młoda, głupia i żałowała do tej pory tego szybkiego ślubu w Vegas. Był to temat zakazany wręcz, bo żałowała każdej jednej chwili spędzonej z tym człowiekiem. -Spora liczba osób z bankietu zastanawia się jakim cudem udało Ci się mnie ujarzmić - bo takie słowa padły z ust przyjaciela Creed, który miał niezły ubaw z tej całej sytuacji wiedząc doskonale na czym to wszystko polegało.
-Przepraszam - uwaga cud się wydarzył. Faye Creed za coś przepraszała -Pochłonęła mnie praca - nigdy nie była dobra w relacje międzyludzkie tak naprawdę. Innym przecież zależało na utrzymywaniu kontaktu ze znajomymi. Odkąd Faye przejęła firmę ojca to ta stała się priorytetem, a wszelkie znajomości przestawały mieć większe znaczenie. Czy planowała się poprawiać? Możliwe, że będzie się odzywać ale to też wiele zależało od tego jak dzisiejszy wieczór się potoczy. Zresztą mimo wszystko cząstka Creed chciała mieć do czynienia z Judith częściej, ale cóż... praca nie wybiera.
-Ciężko jest odciągnąć się od pracy kiedy się jest pracoholikiem. Chyba nigdy nie widziałam by mój ojciec kiedykolwiek brał wolne od pracy - przyznała szczerze. Nauczyła się tego wszystkiego właśnie od niego, chociaż może faktycznie powinna pomyśleć o jakimś małym wyjeździe gdzieś i detoksie od wszelkich wiadomości z pracy? Musiałaby mocniej nad tym pomyśleć.
Słuchała uważnie Judith skupiając się na drodze jednak gdy tamta wspomniała o kimś Fay momentalnie spojrzała na kobietę. Skinęła głową gdy ta przeprosiła i odebrała telefon. Ktoś tu po drugiej stronie potrzebował atencji. Prychnęła pod nosem. Miała szczęście, że jej towarzyszka była bardziej zajęta rozmową niż zwracaniem uwagi na CEO.
-Więc co to za typ? - skręciła na mały parking należący do pobliskiej kawiarni do której miały się udać. Zaparkowała, wyłączyła silnik i spojrzała na Judith oczekując odpowiedzi. -Jeszcze ktoś puści plotkę, że przyprawiasz mi rogi - rzuciła ni to z rozbawieniem ni to poważnie. Zresztą nie powinno jej obchodzić życie miłosne Myers, a jednak coś ją ruszyło.

Judith Myers
money is the anthem of success
22 lat 159 cm Striptizerka w klubie Moonstone
Awatar użytkownika

22-letnia striptizerka z ciężką przeszłością za sobą, która rzucona na głęboką wodę nauczyła się w niej pływać

something about me
by .mrs.horrorwood

Zaśmiałam się, słysząc o ujarzmieniu, o ich rozkminach i podkręciłam głową. Aż tak? Miałam świadomość, że nieraz Faye musi utrudniać życie, ale aż tak?

Cóż, taki mój urok — zażartowałam, zarzucając teatralnie włosami. Zresztą, w oczach osób postronnych musiałam coś mieć w sobie, co pozwoliło mi "ujarzmić" panią CEO.
Jednak spojrzałam zaskoczona na kobietę, kiedy mnie przeprosiła za tak długą ciszę. Tego się nie spodziewałam, jako że nie uważałam tego za tak kluczowe.

W porządku, zdarza się — odparłam, zresztą szczerze, bo rozumiałam, że pewnie ma bardzo zajęte życie. W końcu, jej praca nie ograniczała się do tańca, absurdalnie wysokich szpilek i zdejmowania części garderoby.
Zastanowiłam się chwilę nad jej odpowiedzią, nad tym jak się odnieść do jej słów, aż w końcu wzięłam oddech.

Z drugiej strony spójrz na to tak: mając okazję naładować baterie, możesz podejmować jeszcze lepsze decyzje i być jeszcze bardziej wydajną. Sama jestem... — zawahałam się na chwilę, jako że nie miałam w zwyczaju wchodzić od tak na temat swojej pracy. — Bardziej kreatywna na podeście po dniu wolnego.

Samego prychnięcia nie zauważyłam, na ten moment zajęta rozmową ze swoim adoratorem, z nogą założoną na nogę, aż zakończyłam rozmowę i uniosłam brew.

A, taki Jensen. Poznałam go na koncercie, raczej nie ma co się obawiać, bo nie obraca się pośród elit. Bardziej w świecie muzyki, głównie metalowej — powiedziałam z rozbawieniem pod koniec, kręcąc przy tym głową. Nie wyczułam w tym drugiego dna, zresztą, uważałam jej obawy za uzasadnione, choć w praktyce nie było czym się martwić.
Wysiadłam, kiedy się zatrzymała i również poczekałam na kobietę, by po chwili ruszyć w stronę kawiarni.

A Ty? Poznałaś przez ten czas kogoś, kto potrafi cię ujarzmić? — zapytałam ze śmiechem.

Faye Creed
knowledge is power
36 lat 175 cm CEO CyberTech
Awatar użytkownika

I promise not to go,
If you promise to stay.

something about me
by new yorker

-Najwidoczniej - uśmiechnęła się pod nosem. Widocznie faktycznie taki jej urok. Jasne dużo w tym wszystkim udawania niż czegokolwiek innego, ale trzeba również przyznać, że Faye potrafiła się w jakiś sposób zachować przy Judith. Może po prostu chciała zrobić naprawdę dobre wrażenie mimo wszystko? Ciężko powiedzieć.
-W moim przypadku często, więc nie bierz do siebie tego, że się nie odzywam - ot żeby wiedziała na przyszłość w jaki sposób działa Faye. Zresztą równie dobrze sama Myers mogła się odezwać pierwsza to wtedy z pewnością otrzymałaby odpowiedź od Creed. Bo to, że nie pisała do ludzi to jedno, ale miała w zwyczaju odpisywać dosyć szybko.
-Możliwe. Problem w tym, że ja nie miałam wolnego... od kilku długich lat, więc nawet nie wiem czy potrafiłabym robić cokolwiek poza pracą - przyznała szczerze. Z jakiegoś powodu otwierała się przed Judith bardziej niż powinna, ale widocznie dobrze się z nią rozmawiało i to właśnie dlatego. Creed mogła powiedzieć co chciała i pewnie nie wyszłoby to wszystko poza ich rozmowę, a przynajmniej miała taką nadzieję.
Owy delikwent nie musiał obracać się w świecie elit by zwrócić uwagę. Wystarczyło, że ktoś gdzieś poznałby Judith i gdyby migdaliła się z typkiem to Creed szybko by się o tym dowiedziała. Zresztą na samą myśl zrobiło się jej niedobrze. -Obraca się również w Twoim towarzystwie, a to już mnie bardziej martwi - powiedziała ni to do siebie ni to do Judith. Ot myślała na głos, chociaż takie komentarze powinna zatrzymać dla siebie.
-Siedziałam z nosem w papierach i podlizywała się klientom - rzuciła tym samym ucinając rozmowę o jej życiu uczuciowym, które praktycznie nie istniało obecnie. Już i tak nie była w sosie słysząc, że ktoś się kręcił w towarzystwie Judith i mógł być konkurencją.... chociaż jak się zastanowić to pewnie konkurencja była zerowa. Creed to wyższy poziom.

Judith Myers
money is the anthem of success
22 lat 159 cm Striptizerka w klubie Moonstone
Awatar użytkownika

22-letnia striptizerka z ciężką przeszłością za sobą, która rzucona na głęboką wodę nauczyła się w niej pływać

something about me
by .mrs.horrorwood

Uśmiechnęłam się szerzej, słysząc jej odpowiedź, ale nie mówiąc już nic więcej. Schlebiało mi to mimo wszystko, więc tym bardziej czułam się usatysfakcjonowana jej potwierdzeniem, nawet jeśli było to bardziej jako żarty.

Jasne. Będę o tym pamiętała — odpowiedziałam z zadowoleniem. Z drugiej strony, pytanie jak będzie wyglądał nasz kontakt po tej kolacji? Możliwe, że będą chcieli znów się spotkać z nami, ale jeśli nie, to czy nadal będziemy miały kontakt? Byłam nią zaintrygowana, nawet musiałam przyznać, że mi się podobała. Z drugiej strony też nie robiłam sobie na nic nadziei, tym bardziej że zapowiadała się kolejna randka z Jensenem.

Widzisz, najwyższa pora. Zawsze mogłabyś pojechać coś pozwiedzać, zobaczyć świat… Ewentualnie, możesz zostać tu i możemy pochodzić za jakimiś atrakcjami, mogę zaplanować ci taki urlop, nawet bardzo chętnie pomogę — dodałam, wzruszając ramionami. Oczywiście nie chciałam sugerować, że mogłaby mnie wziąć na taki wyjazd, nie chciałam sugerować sponsorowania mnie. Dlatego wolałam zaproponować coś lokalnego, na moją kieszeń. No i przy okazji byłoby to kolejna szansa, żeby się spotkać.
Niemniej nie spodziewałam się jej kolejnych słów. Gdybyśmy spędzały więcej czasu, mogłabym podejrzewać, że jest zazdrosna. Tylko, jako że było to dopiero nasze drugie spotkanie, odebrałam to jedynie w kontekście możliwych plotek.

Rozumiem… W takim razie zadbam o dyskrecję, okej? — zaproponowałam, zupełnie nieświadoma rodzącej się terytorialności w głowie kobiety. Zawsze mogłabym się ograniczać do swojego lub jego mieszkania, jakichś dyskretnych i mniej popularnych miejsc. Rozumiałam jej obawy, wizerunek, zwłaszcza w firmie, był dla niej ważny i czułam się zobowiązana uważać na to. Sama się zgodziłam na ten układ.
Uniosłam brew, słysząc jej odpowiedź co do ostatnich miesięcy. Nie chciałam dopytywać, wnikać w szczegóły, więc podsumowałam jedynie:

W takim razie zdecydowanie potrzebujesz urlopu.
Już w kawiarni, zaproponowałam stolik przy oknie, uznając, że jeśli ktoś z jej firmy nas zobaczy, to nawet lepiej. Podniesie to wiarygodność poprzedniego pojawienia się razem, jako niewielki uchylony rąbek naszej relacji, że wreszcie udałoby się komuś nas zobaczyć poza firmowymi sprawami. A tam wzięłam menu i zaczęłam się zastanawiać.

Zastanawiam się, czy podwójne espresso, czy może jednak americano… — mruknęlam pod nosem, skupiona na swoim dylemacie.

Faye Creed
knowledge is power
36 lat 175 cm CEO CyberTech
Awatar użytkownika

I promise not to go,
If you promise to stay.

something about me
by new yorker

Judith jeszcze nie wiedziała o tym ale kontakt z Faye mógł być naprawdę ciężki nawet jeśli starsza kobieta sama w jakiś sposób chciała go utrzymywać. Faye była specyficzna a ich układ tym bardziej. Faye nie mogła niczego obiecać tak naprawdę jeśli chodziło o utrzymanie kontaktu.
-Jeśli zostałabym tutaj to prędzej czy później wróciłabym do pracy i sprawdzania wszelkich wiadomości - zauważyła. Jasne może i w ciągu dnia byłaby zajęta atrakcjami z Judith, która się oferowała jako towarzystwo tak naprawdę. Jednak wieczory spędzałaby pewnie samotnie a to znaczyło poświęcenie się pracy w domowym zaciszu. -Ewentualnie jeśli byś chciała możemy gdzieś pojechać. Dam Ci wolną rękę jeśli chodzi o planowanie miejsca podróży - bo przecież to wcale nie był taki głupi pomysł. Creed również nie miała problemów z opłaceniem wszystkiego i nawet nie zamierzałaby wypominać Judith, że płaciła za wszystko bo to nie o to przecież chodziło.
Wiązał je układ, a to znaczyło dla Creed tyle co 'jesteś moją własnością' nawet jeśli jej towarzyszka nie była tego świadoma. Faye nie podobał się fakt, że jakiś random kręcił się wokół Myers jednak niestety nie miała zbyt wiele do powiedzenia w tym temacie, bo prawda jest taka, że Judith miała swoje życie. Prychnęła w odpowiedzi na jej słowa o dyskrecji. Można było łatwo stwierdzić, że nawet to nie było jej na rękę.
-Tak mamo - przewróciła teatralnie oczami -Oferta wyjazdu jest aktualna. Decyzja należy do Ciebie - rzuciła jeszcze zanim podążyły do kawiarni. Zajęła miejsce przy stoliku wraz z Judith wyciągając zaraz telefon na stolik. Przyzwyczajenie w razie gdyby ktoś do niej faktycznie dzwonił z pracy.
-Zależy na co konkretnie masz ochotę - rzuciła nawet nie patrząc w menu. Wiedziała czego chce. Przez moment w ciszy przyglądała się towarzyszce nawet nie będąc świadomą, że mogłoby to źle wyglądać. Ot zamyśliła się czekając zdecyduje się co by chciała.

Judith Myers
money is the anthem of success
22 lat 159 cm Striptizerka w klubie Moonstone
Awatar użytkownika

22-letnia striptizerka z ciężką przeszłością za sobą, która rzucona na głęboką wodę nauczyła się w niej pływać

something about me
by .mrs.horrorwood

Hmmm… No to faktycznie musiałoby to być poza Nowy Jork — zgodziłam się, ale jednocześnie czując podziw. Osobiście nie wyobrażałam sobie tego w swoim przypadku, zapewne była to kwestia innej pracy, innej branży, ale mimo wszystko. Ile razy chciałam się wybrać na urlop, a stwierdzałam, że mi się zwyczajnie nie opłaca? Plus był jeszcze taki, że miałam nieraz po prostu wolny dzień, w te dni, w których nie było ruchu w klubie zazwyczaj. A skoro nie było przed kim się negliżować w rytm muzyki, to pozostawałam w domu, czasem gdzieś wychodziłam, ale to sporadycznie.
Aż spojrzałam na nią zaskoczona na nią, gdy zaproponowała, bym całkiem zaplanowała nie tylko atrakcje, ale i miejsce. Zaraz jednak na twarzy pojawił mi się uśmiech.

Wiesz, nie chciałabym cię naciągać… I myślę, że najlepiej wybrać Europę. Tak byś mogła odetchnąć patrząc na strefy czasowe. Ewentualnie żeby Dean mógł narzekać na telefony w nocy — odparłam z rozbawieniem pod koniec. Niemniej taka prawda, nie chciałabym, by się czuła, jakbym ją naciągała na coś. Z jednej strony mogło to być moje przewrażliwienie, z drugiej strony, miałam dużo do czynienia z bogatymi ludźmi w pracy. Może nie aż tak bogatymi jak Faye, ale nadal.
Zmarszczyłam delikatnie brwi, słysząc jej prychnięcie, a potem jej odpowiedź. Nadal nie wydawała się zadowolona. Westchnęłam, myśląc nad Jensenem. Z jednej strony było to moje życie, z drugiej rozumiałam oczekiwania panny Creed. Niemniej nie weszłam na ten temat znów, zwłaszcza na wzmiankę o wyjeździe.

Mogę chętnie się zabrać. Wolisz jakieś duże miasta czy bardziej przemawia do ciebie jakieś francuskie małe miasteczko w Prowansji? — zapytałam, ostatecznie podejmując decyzję, choć faktycznie głównie dlatego, że chciałam pomóc kobiecie odpocząć. Tym bardziej że faktycznie ją polubiłam, nawet zaczynało powracać uczucie fascynacji z naszego pierwszego spotkania.Dlatego czując na sobie jej długi, uważny wzrok, od razu oblałam się rumieńcem.
Nie mówiłam jednak nic, nadal się zastanawiając, aż w końcu postanowiłam i odłożyłam menu.

Podwójne espresso. Wolę, by mój mózg był na pełnych obrotach podczas tego spotkania. Swoją drogą, powinnam wiedzieć o czymś jeszcze szczególnym? — zapytałam, zawieszając spojrzenie na bizneswoman.


Faye Creed
knowledge is power
36 lat 175 cm CEO CyberTech
Awatar użytkownika

I promise not to go,
If you promise to stay.

something about me
by new yorker

Zdecydowanie jeśli miałaby się wybierać na urlop to musiałoby być to poza miasto gdzie nie kusiłoby ją na szybkie sprawdzenie co się dzieje w firmie. Była pracoholikiem i niestety miała w złym nawyku sprawdzania co się dzieje nawet jeśli miała kilka godzin wolnego, a co dopiero gdyby miała mieć wolny cały tydzień. Oszalałaby nie mogąc pracować to pewne.

-Po pierwsze nie naciągasz, bo to ja to zaproponowałam. Po drugie masz pole do popisu jeśli chodzi o planowanie urlopów - uśmiechnęła się uroczo. A dlaczego nie wybrać się we dwie. Przynajmniej Faye będzie miała przemiłe towarzystwo i może faktycznie się zrelaksuje i nie będzie tyle myślała o pracy? Kto wie jaką magię użyje Judith by faktycznie tak się stało. W takie cuda to i nawet Dean nie uwierzy, bo przecież Creed żyje pracą a nie spędzaniem czasu z innymi ludźmi. Chociaż jeszcze za czasów studenckich była duszą towarzystwa i imprezowała do białego rana. Jednak to były dalekie czasy i mało kto o tym pamiętał, a już szczególnie sama Creed.

-Jest mi obojętne. Jeśli mam odpocząć do pracy to chyba lepiej gdzieś gdzie jest ciszej - zauważyła. Duże miasta owszem oferowały dużo więcej atrakcji, ale przecież będą miały wynajęte auto, więc dojazd nie będzie problemem by pozwiedzać inne miejsca. Zauważyła ten rumieniec i tym bardziej uśmiechnęła się pod nosem.
-Raczej nie wydaje mi się. O ile nie zaczną zadawać pytań o nas to jesteś bezpieczna. Jeśli tak się stanie to wymyślisz coś na poczekaniu, a ja jedynie pokiwam głową, że to prawda - miała nadzieję, że jej nowi klienci faktycznie jedynie chcą obgadać szczegóły z Faye i spotkanie nie będzie się ciągnąć w nieskończoność. -Idę zamówić w takim razie - ruszyła się z miejsca zgarniając po drodze dzwoniący telefon. Zamówiła americano dla siebie i espresso dla towarzyszki oraz ciasto dla niej co by osłodzić jej wieczór.
Postawiła kawę i ciasto przed Judith i ze swoją zasiadła na swoje miejsce. -Mam złe wieści. Spotkanie jest odwołane, bo ponoć coś tam się z synem dzieje, więc muszą do niego jechać - rzuciła nie będąc jakoś mocno przejętą tym faktem.

Judith Myers
money is the anthem of success
22 lat 159 cm Striptizerka w klubie Moonstone
Awatar użytkownika

22-letnia striptizerka z ciężką przeszłością za sobą, która rzucona na głęboką wodę nauczyła się w niej pływać

something about me
by .mrs.horrorwood

Poczułam się uspokojona, słysząc jej odpowiedź. Skoro miałam odpowiadać za planowanie, to za punkt honoru postawiłam sobie zrobienie researchu, jak tylko powrócę do domu. Chociaż czy musiałam z tym czekać? Nie. Wzięłam dość szybko telefon i słysząc jeszcze sugestię co do spokojniejszego miejsca, od razu miałam w głowie wizję. Pospieszyłam do wujka Google z zapytaniem odnośnie tego egzystencjalnego pytania.

Hmmm… Dobra. Jest parę opcji, w dużej mierze zwiedzanie lub jakieś nadmorskie miejsca, mniejsze miasteczka, ale turystyczne, taka totalna prowincja, co brzmi bardzo dobrze w sumie… Na przykład Cirque de Gavarnie, to bardziej hiking, albo Belle-Île-en-Mer, tam nie ma tłumów, a widoki przecudowne, sama zobacz — zaproponowałam, podsuwając jej swój telefon, by zobaczyła zdjęcia. Zaś to jak wymawiałam nazwy, już pozwalało sądzić, że mówiłam po francusku co najmniej prawie płynnie. Przydało się przykładać w szkole.
A i miałam już plan na to, jak sprawić, by nie dzwoniła co chwilę do firmy. Choć to wolałam zostawić już na później, nie chciałam wysypać się z tego już teraz. Czas pokaże, czy mój as w rękawie pozostanie asem, czy magicznie się zmieni na dwójkę. Przede wszystkim czas.

Jasne. Coś z pewnością wymyślę — odparłam na jej słowa. Choć może nie będzie takiej konieczności? Tu musiałam poczekać i dać sytuacji się rozkręcić, dopiero wtedy mogłam coś dalej rozplanować. Choć zarys planu już miałam w głowie.
Pokiwałam głową i odprowadziłam ją wzrokiem, dalej przeglądając miejsca, w które mogłybyśmy się wybrać. Już oczyma wyobraźni widziałam, jak spacerujemy na łonie natury, delektując się słońcem, widokami, pięknem danego miejsca…
Przynajmniej do czasu aż Faye wróciła i przekazała wieści. O ile ona sama nie wyglądała na przejętą, ja nie zdołałam ukryć rozczarowania. W końcu miałyśmy okazję się zobaczyć, a powód tej okazji teraz zniknął i byłam pewna, że wróci do zajmowania się firmowymi sprawami, że się rozejdziemy.

Więc… Co robimy? — zapytałam niepewnie, patrząc na nią uważnie.

Faye Creed
knowledge is power
36 lat 175 cm CEO CyberTech
Awatar użytkownika

I promise not to go,
If you promise to stay.

something about me
by new yorker

Ktoś tu się szybko nakręcał co wcale a wcale nie przeszkadzało Faye, a nawet się lekko uśmiechnęła widząc tą całą ekscytację towarzyszki. Chociaż jedna w tej sytuacji była naprawdę zadowolona ze wspólnego urlopu, bo sama Creed nie do końca wiedziała co myśleć tak naprawdę. Znaczy naprawdę miło będzie mieć towarzystwo podczas tych dni wolnych, ale bała się, że firma przez to wszystko wpadnie w jakieś bagno. Już teraz podczas nieobecności musiała gasić pożary, bo się narobiło przez stażystów.
-Zdecydowanie bardziej preferuje to drugie miejsce - rzuciła gdy już miała telefon Judith w dłoniach by móc sprawdzić lokalizację, która to jej towarzyszka wybrała na ten moment. Nie umknął jej również fakt, że ktoś tu potrafił mówić po francusku co było godne podziwu. Ona sama płynnie mówiła w swoim ojczystym języku, a przecież wcale nie musiała.
W sumie gdzieś tam w środku cieszyła się na jakikolwiek kotki wyjazd. Judith uświadomiła jej, że faktycznie nawet jej należał się jakiś krótki wypoczynek, bo nie tylko pracą człowiek żyje. Creed udowodniła, że można jednak i ona w którymś momencie się wypali całkowicie a do tego dojść nie mogło.
Z jednej strony była rozczarowana, że potencjalne rozmowy biznesowe nie dojdą dzisiaj do skutku. Z drugiej zaś... jeśli jej towarzyszka będzie chętna to spędzą wspólnie więcej czasu i to bez osób trzecich przy których będzie trzeba udawać.
-Zależy co chcesz. Mam wolny wieczór przez to. Możemy posiedzieć tutaj, pójść na tą kolację tylko we dwie albo pojechać gdzie tylko chcesz - stwierdziła tym samym dając kobiecie do zrozumienia, że mogą wspólnie spędzić wieczór. -No chyba, że wolisz bym Cię odwiozła po prostu do domu - dodała jeszcze szybko nie chcąc narzucać swojej osoby jeśli Myers tego nie chciała.

Judith Myers
money is the anthem of success
ODPOWIEDZ