Do Arcadii, Mo zawiózł ich osobiście. Bardzo cię cieszył, że udało mu się jednak skłonić Rosarię do odwiedzania jego nieskromnych progów.
Miło się spacerowało po mieście, ale zima też robiła swoje. Nie dało się niestety za długo przebywać na zewnątrz przy wolnym tempie spaceru. A nie chciał poganiać Rosarii widząc, że nie jest w najlepszym stanie.
Dlatego też, gdy tylko zajął swoje miejsce w parkingu podziemnym czym prędzej popędził, by otworzyć kobiecie drzwi. Szczerze mówiąc czuł się trochę niepewnie czy może nie za bardzo jednak nalegał na jej odwiedziny tutaj. Może zgodziła się tylko z grzeczności? Dla świętego spokoju? Bardzo by tego nie chciał.
Wjechali windą na dziewiętnaste piętro, tylko kilka kroków dzieliło ich od ciepłego mieszkanka. Mo otworzył drzwi, przepuścił Rosarię przodem, po czym wszedł i zamknął zamki. Pomógł kobiecie ściągnąć okrycie wierzchnie, zaproponował ciepłe kopciuszki.
- Chciałbym się poszczycić tym, że sam to wszystko zaprojektowałem, ale niestety nie mam takiego talentu - zauważył prowadząc swoją towarzyszkę w głąb apartamentu. - Korzystałem z biura projektowego, który poleciła mi znajoma. Przy projektowaniu czynny udział brała też moja mama, ale to musi zostać między nami - mrugnął go niej konspiracyjne.
Dotarli do salonu połączonego z kuchnią. Rosaria mogła się usadowić gdzie miała ochotę, a on sam od razu udał się do kuchni. Wypadało się napić czegoś ciepłego, na drinka jeszcze za wcześnie, bo będzie niestety musiał odwieść Rosarię do domu. Ta myśl, psuła całą radość że wspólnie spędzanego czasu.
- Słucham życzeń odnośnie tego, czego chciałabyś się napić. Herbatka z kawałkami owoców? Z cytrynką? Biała? Zielona? Zwykła czarna? Może kawka?
Kuchnię miał przygotowaną na naprawdę wiele niespodziewanych wizyt.
Rosaria Morgan
In New York
Concrete jungle where dreams are made of
There's nothin' you can't do
Now you're in New York
something about me
All our dreams can come true, if we have the courage to pursue them.
something about me
Dlaczego się zgodziła, żeby spędzić z nim jeszcze więcej czasu? Nie powinna w zaawansowanej ciąży pakować się w żadne relacje nawet gdy kiedyś coś ją łączyło z Haywoodem. Przecież lada chwila miała rodzić, znowu miała być na tym etapie pieluch i wstawania w środku nocy czy nawet nie spania wielu godzin. Z mężem u boku to było zdecydowanie łatwiejsze, bo czasami wstawał on i zajmował się dzieckiem ale teraz? Została sama i wszystko było na jej barkach a, że nawet ostatnio nie mogła pracować… dobrze, że miała odłożoną sporą sumę pieniędzy na czarną godzinę, która zbliżała się nieubłaganie. Nie wiedziała jednak czy wróci do swojej dawnej pracy agentki nieruchomości czy nie poszukać czegoś co pomoże jej częściej przebywać z dzieciakami, może jakaś praca zdalna? Nie chciała sobie jednak zaprzątać tym myśli, powinna się skupić na tym co było obecnie. Jadąc do jego mieszkania spogląda za okno samochodu na mijane ulice, na ludzi którzy opatulali się szczelnie płaszczami. Zima wprawdzie w Nowym Jorku była inna i śnieg nie zawsze tutaj padał, ale temperatura dosadnie przypominała o tym, że mieli zimę a nie lato za którym Rosaria bardzo tęskniła.
Lubiła to uczucie gdy słońce grzało jej skórę… uwielbiała także to uczucie gdy lekki, ciepły wiaterek muskał jej włosy i twarz. Kiedy tylko przekroczyli próg mieszkania Mo ta rozejrzała się z zaciekawieniem przygryzając delikatnie dolną wargę gdy sunęła spojrzeniem po wystroju, kącik jej ust drgnął lekko gdy ten pomógł jej pozbyć się płaszcza, a ta rezygnując z kapci (bo nie lubiła ich nigdy nosić) powoli szła za nim w głąb apartamentu.
Zaśmiała się perliście na jego słowa.
— Widać tutaj zdecydowanie kobiecą rękę, ale za to jaki ma dobry gust — wiedziała, że zawsze Mo był ze swoimi rodzicami blisko, ale nie sądziła że mimo upływu tylu lat nadal będą tak ze sobą zżyci, zawsze Morgan ciepło wspominała ich rodziców, którzy wydawali się, że ją nawet lubili. Niestety ale w życiu los płata figle i ich drogi się rozeszły.
Kiedy dotarli do salonu ta usiadła na kanapie rzucając mu lekkie spojrzenie gdy ten zniknął w kuchni. — Myślę, że herbata to będzie dobry pomysł, z cytryną — wyrzekła po chwili z uśmiechem, opierając się wygodnie o oparcie kanapy a z ust kobiety wyrwało się ciche westchnienie, gdy na moment przymknęła oczy przesuwając po swoim brzuchu skrytym pod materiałem sukienki, którą miała na sobie. Nie mieściła się już w żadne rzeczy, które nosiła przed ciążą, miała jednak nadzieję, że znowu wróci do swojej formy po ciąży o ile… o ile wszystko pójdzie po dobrej myśli.
Mo Haywood
Lubiła to uczucie gdy słońce grzało jej skórę… uwielbiała także to uczucie gdy lekki, ciepły wiaterek muskał jej włosy i twarz. Kiedy tylko przekroczyli próg mieszkania Mo ta rozejrzała się z zaciekawieniem przygryzając delikatnie dolną wargę gdy sunęła spojrzeniem po wystroju, kącik jej ust drgnął lekko gdy ten pomógł jej pozbyć się płaszcza, a ta rezygnując z kapci (bo nie lubiła ich nigdy nosić) powoli szła za nim w głąb apartamentu.
Zaśmiała się perliście na jego słowa.
— Widać tutaj zdecydowanie kobiecą rękę, ale za to jaki ma dobry gust — wiedziała, że zawsze Mo był ze swoimi rodzicami blisko, ale nie sądziła że mimo upływu tylu lat nadal będą tak ze sobą zżyci, zawsze Morgan ciepło wspominała ich rodziców, którzy wydawali się, że ją nawet lubili. Niestety ale w życiu los płata figle i ich drogi się rozeszły.
Kiedy dotarli do salonu ta usiadła na kanapie rzucając mu lekkie spojrzenie gdy ten zniknął w kuchni. — Myślę, że herbata to będzie dobry pomysł, z cytryną — wyrzekła po chwili z uśmiechem, opierając się wygodnie o oparcie kanapy a z ust kobiety wyrwało się ciche westchnienie, gdy na moment przymknęła oczy przesuwając po swoim brzuchu skrytym pod materiałem sukienki, którą miała na sobie. Nie mieściła się już w żadne rzeczy, które nosiła przed ciążą, miała jednak nadzieję, że znowu wróci do swojej formy po ciąży o ile… o ile wszystko pójdzie po dobrej myśli.
Mo Haywood
In New York
Concrete jungle where dreams are made of
There's nothin' you can't do
Now you're in New York
something about me
Mo nie miałby raczej nic przeciwko wejściu w ponowną relacje z Rosarią, gdyby w grę w chodzi tylko jej nastoletni synowie. Znając siebie wiedział, że jakoś udałoby mu się nawiązać z nimi poprawne relacje. A kto wie z czasem może nawet przyjacielskie. Jednakże Mmmm komplikowało jeszcze nienarodzone dziecko. Nie wiedział siebie w roli ojca, chociaż lubił dzieci. Zapewne inaczej zachowałby się, gdyby to było jego dziecko. Tymczasem miało już ono ojca, który aktualnie miał w głębokim poważaniu swoją żonę i dzieci. Nie miał pewności, czy wspomniała, że jej były mąż w ogóle wiedział o kolejnym potomku w drodze.
- Miałem lekkie obawy, że gdybym tylko zdał się na projektantkę, mieszkanie wyglądałoby jak z katalogu. Eleganckie, ale bez duszy. Dlatego poprosiłam mamę o wparcie jak widać wyszło mi to na dobre. Dorzuciła kilka pomysłów od siebie, jestem jej za to bardzo wdzięczny
Cieszyło go, że Rozalia doceniała wkład jego mamy wystrój tego mieszkania. Może właśnie przez oddział mamy czuł się tutaj swobodnie potraktował to miejsce jak dom.
- Wiesz już czy to będzie chłopiec czy dziewczynka? - Zapytał stawiając przed nią kubek z herbatą.
Musiał czymś zająć myśli. Ponieważ te uparcie posuwały mu sugestie, że między nimi może jeszcze coś być. Nie chciał wyjść na faceta wykorzystującego sytuację, poza tym Rosaria zasługiwała na kogoś, kto będzie ją wspierał bez względu na wszystko. A on nie miał tej pewności, że może tym kimś być. Dlatego rola przyjaciela bez żadnych pod tekstów wydawało się najlepsze w tej sytuacji.
- Słyszałem, że wybór imienia jest bardzo trudny. Masz jakieś pomysły czy to za wcześnie?
Usadowił się na kanapie obok niej. W ręce trzymał to że kubek zwykłej czarnej liściastej herbaty. Przemknęło mi przez myśl, że Rosaria pasowałaby do jego apartamentu, nie jako gość tylko ktoś na stałe.
Rosaria Morgan
- Miałem lekkie obawy, że gdybym tylko zdał się na projektantkę, mieszkanie wyglądałoby jak z katalogu. Eleganckie, ale bez duszy. Dlatego poprosiłam mamę o wparcie jak widać wyszło mi to na dobre. Dorzuciła kilka pomysłów od siebie, jestem jej za to bardzo wdzięczny
Cieszyło go, że Rozalia doceniała wkład jego mamy wystrój tego mieszkania. Może właśnie przez oddział mamy czuł się tutaj swobodnie potraktował to miejsce jak dom.
- Wiesz już czy to będzie chłopiec czy dziewczynka? - Zapytał stawiając przed nią kubek z herbatą.
Musiał czymś zająć myśli. Ponieważ te uparcie posuwały mu sugestie, że między nimi może jeszcze coś być. Nie chciał wyjść na faceta wykorzystującego sytuację, poza tym Rosaria zasługiwała na kogoś, kto będzie ją wspierał bez względu na wszystko. A on nie miał tej pewności, że może tym kimś być. Dlatego rola przyjaciela bez żadnych pod tekstów wydawało się najlepsze w tej sytuacji.
- Słyszałem, że wybór imienia jest bardzo trudny. Masz jakieś pomysły czy to za wcześnie?
Usadowił się na kanapie obok niej. W ręce trzymał to że kubek zwykłej czarnej liściastej herbaty. Przemknęło mi przez myśl, że Rosaria pasowałaby do jego apartamentu, nie jako gość tylko ktoś na stałe.
Rosaria Morgan
All our dreams can come true, if we have the courage to pursue them.
something about me
Rosaria zawsze była kobietą konsekwentną w swoich wyborach i z natury nie wchodzi dwa razy do tej samej rzeki, ale nie była w stanie odmówić sobie przyjemności z rozmowy z Haywoodem, zwłaszcza że kiedyś łączyło ich zdecydowanie coś więcej. Oboje jednak byli młodzi, niektórzy uważali ją za naiwną, że taki facet jak Mo mógłby na nią zwrócić uwagę. Niestety ale życie pisze różne scenariusze, a ona ostatnio czuła się, że przegrywała na praktycznie każdej płaszczyźnie, mogła jedynie przeć do przodu nie zwracając uwagi na to, że sama była sobie sterem, żeglarzem i okrętem. W dzisiejszych czasach niestety ale większość mężczyzny unika odpowiedzialności, a Ci których można uznać za porządnych nie chcą wychowywać cudzych dzieci, w końcu kto by takowe chciał? Rosaria zdawała sobie sprawę, że była stracona na wielu płaszczyznach jeśli chodzi o jej szczęście u boku mężczyzny.
Pogodziła się z tym faktem.
— Zazwyczaj te wszystkie domy czy mieszkania z katalogów nie posiadają duszy, są urządzone może w prostym ale bezpłciowym stylu, nie wyobrażam sobie mieszkać w takim właśnie domu, który nie krzyczy od samego przestąpienia progu, że mieszka w nim dana osoba — wzruszyła delikatnie ramionami. Ona wprawdzie miała dwójkę urwisów, którzy swoje zabawki potrafili zostawić wszędzie, a czasami krzyczenie na nich na nic się nie zdawało i musiała sama sprzątać, teraz przychodzi jej to z trudem. Niestety ale jej mąż ich za bardzo rozpieścił, dlatego teraz momentami nawet jej nie słuchali przez co zwłaszcza przez hormony popadała w frustrację. Kobietę w ciąży lepiej nie denerwować, czyż nie? Podziękowała za herbatę i zerknęła na mężczyznę uśmiechając się lekko gdy drugą ręką przesunęła po widocznym już brzuchu, termin zbliżał się tak nieubłagalnie a ona? Była przerażona tym… — Dziewczynka — zaśmiała się delikatnie, przygryzając lekko dolną wargę. Ze swoim mężem miała dwóch synów, a tutaj miała być dziewczynka była ciekawa czy będzie podobna do… wyrzuciła szybko tę myśl z głowy i posłała mu lekki uśmiech.
— Nie mam pomysłów zbytnio na imię, wszystkie wydają mi się być jakieś.. Płytkie. A ty? Jakbyś nazwał swoją córkę gdybyś ją… miał? — przeniosła spojrzenie z jego twarzy na kubek herbaty, który objęła rękoma, żeby się trochę rozgrzać, unosząc go do ust podmuchała na płyn zanim nie wzięła ostrożnego łyka nie spuszczając z mężczyzny swojego intensywnego spojrzenia.
Mo Haywood
Pogodziła się z tym faktem.
— Zazwyczaj te wszystkie domy czy mieszkania z katalogów nie posiadają duszy, są urządzone może w prostym ale bezpłciowym stylu, nie wyobrażam sobie mieszkać w takim właśnie domu, który nie krzyczy od samego przestąpienia progu, że mieszka w nim dana osoba — wzruszyła delikatnie ramionami. Ona wprawdzie miała dwójkę urwisów, którzy swoje zabawki potrafili zostawić wszędzie, a czasami krzyczenie na nich na nic się nie zdawało i musiała sama sprzątać, teraz przychodzi jej to z trudem. Niestety ale jej mąż ich za bardzo rozpieścił, dlatego teraz momentami nawet jej nie słuchali przez co zwłaszcza przez hormony popadała w frustrację. Kobietę w ciąży lepiej nie denerwować, czyż nie? Podziękowała za herbatę i zerknęła na mężczyznę uśmiechając się lekko gdy drugą ręką przesunęła po widocznym już brzuchu, termin zbliżał się tak nieubłagalnie a ona? Była przerażona tym… — Dziewczynka — zaśmiała się delikatnie, przygryzając lekko dolną wargę. Ze swoim mężem miała dwóch synów, a tutaj miała być dziewczynka była ciekawa czy będzie podobna do… wyrzuciła szybko tę myśl z głowy i posłała mu lekki uśmiech.
— Nie mam pomysłów zbytnio na imię, wszystkie wydają mi się być jakieś.. Płytkie. A ty? Jakbyś nazwał swoją córkę gdybyś ją… miał? — przeniosła spojrzenie z jego twarzy na kubek herbaty, który objęła rękoma, żeby się trochę rozgrzać, unosząc go do ust podmuchała na płyn zanim nie wzięła ostrożnego łyka nie spuszczając z mężczyzny swojego intensywnego spojrzenia.
Mo Haywood
In New York
Concrete jungle where dreams are made of
There's nothin' you can't do
Now you're in New York
something about me
Ciche szepty w jego głowie się nie powtarzały, że jeżeli odpowiednio sytuację rozegra to być może będzie miał szansę na coś więcej niż zwykła znajomość. zasadzie, gdyby nie aktualny stan w jakim była kobieta rozważał by te podszepty. Jednakże nie czuł się na razie gotowy brać odpowiedzialność za swoją dawną ukochaną jej dzieci.
-Każdy dom powinien nosić jakieś ślady, że ktoś w nich mieszka. Inaczej w zasadzie są tylko ładnie wyglądającymi pustymi przestrzeniami gdzie tylko gromadzi się kurz. Słyszałem opinię o moim mieszkaniu, że przypier szym wrażeniu też wygląda jak z katalogu. Że jest takie bezduszne, dopiero później dostrzegają subtelne akcenty które wprowadziła to mama prawda
Większość osób jakie jedną znał w dużej mierze dom traktowali jako hotel. Mo lubił zaszyć się w swoich czterech kątach ze szklaneczką alkoholu. Miło by było, gdyby chwilę we własnych mieszkaniu mógł dzielić z kimś. Kiedyś miałam nadzieję, że będzie to właśnie Rosaria.
Pytanie o to jak nazwałbym własną córkę trochę go zaskoczyło. Zamyślił się na dłuższą chwilę chcąc udzielić przemyślane odpowiedzi a nie takiej na odwal się
- Nazwałbym córkę Daisy. Jest takie kwiatowe, mama zawsze uwielbiała kwiaty. Wydaje mi się, że byłoby to takie miłe nawiązanie do jej zainteresowań. Teoretycznie mówi się, że nieważna płeć ważne żeby dziecko było zdrowe. Chociaż pewnie niektórzy chcieliby by konkretnie syna albo córkę
Imię zawsze można było zmienić. Całe szczęście, że byłam taka opcja, bo niektórych rodziców naprawdę ponosiła przy ich wybieraniu. Szczególnie zauważył to wśród współczesnych młodych celebrytów. Jego imię też nie było szałowe, Ponieważ jego rodzice byli ludźmi starej daty. Ale przez całe życie zdążyłam się do niego przyzwyczaić.
-Jak już jesteśmy przy imionach, to jak nazywają się synowie? Nieraz rodzeństwo na jakieś wspólne znaczenie imion, więc może to będzie jakaś wskazówka dla ciebie przy wyborze imienia dla córki?
Rosaria Morgan
-Każdy dom powinien nosić jakieś ślady, że ktoś w nich mieszka. Inaczej w zasadzie są tylko ładnie wyglądającymi pustymi przestrzeniami gdzie tylko gromadzi się kurz. Słyszałem opinię o moim mieszkaniu, że przypier szym wrażeniu też wygląda jak z katalogu. Że jest takie bezduszne, dopiero później dostrzegają subtelne akcenty które wprowadziła to mama prawda
Większość osób jakie jedną znał w dużej mierze dom traktowali jako hotel. Mo lubił zaszyć się w swoich czterech kątach ze szklaneczką alkoholu. Miło by było, gdyby chwilę we własnych mieszkaniu mógł dzielić z kimś. Kiedyś miałam nadzieję, że będzie to właśnie Rosaria.
Pytanie o to jak nazwałbym własną córkę trochę go zaskoczyło. Zamyślił się na dłuższą chwilę chcąc udzielić przemyślane odpowiedzi a nie takiej na odwal się
- Nazwałbym córkę Daisy. Jest takie kwiatowe, mama zawsze uwielbiała kwiaty. Wydaje mi się, że byłoby to takie miłe nawiązanie do jej zainteresowań. Teoretycznie mówi się, że nieważna płeć ważne żeby dziecko było zdrowe. Chociaż pewnie niektórzy chcieliby by konkretnie syna albo córkę
Imię zawsze można było zmienić. Całe szczęście, że byłam taka opcja, bo niektórych rodziców naprawdę ponosiła przy ich wybieraniu. Szczególnie zauważył to wśród współczesnych młodych celebrytów. Jego imię też nie było szałowe, Ponieważ jego rodzice byli ludźmi starej daty. Ale przez całe życie zdążyłam się do niego przyzwyczaić.
-Jak już jesteśmy przy imionach, to jak nazywają się synowie? Nieraz rodzeństwo na jakieś wspólne znaczenie imion, więc może to będzie jakaś wskazówka dla ciebie przy wyborze imienia dla córki?
Rosaria Morgan





