ODPOWIEDZ
28 lat 163 cm brak informacji
Awatar użytkownika

In New York
Concrete jungle where dreams are made of
There's nothin' you can't do
Now you're in New York

something about me
by -

002. ren & kit [outfit]
ignorance is your new best friend

Westchnęła przeciągle, zdając sobie sprawę, że pomimo wcześniejszych ustaleń, nikogo nie zastała w mieszkaniu. Nie lubiła umawiać się ze swoją matką; wiecznie spóźnioną, wiecznie zabieganą i w swoim chaotycznym sposobie bycia znacznie różniącą się od ojca, który zawsze, wszystko miał pod kontrolą. Wyciągając z kieszeni telefon, Ren przypomniała sobie jednak o dość bolesnym dla niej fakcie — miała z tą kobietą sporo wspólnego. Godzina, co prawda, pokrywała się z umówioną, ale niezupełnie zgadzały się d n i.
Przeklęła w myślach i wycofała się, kierując w stronę windy; niekoniecznie zadowolona z faktu, że została zmuszona pojawić się tam raz jeszcze. Po wypadku wymagającym ingerencji strażaków, nie czuła się w tym budynku w pełni b e z p i e c z n i e — nawet jeśli wadliwa instalacja została już sprawdzona i naprawiona; co również, poniekąd, odbiło się na Noreen, która, czując się winna za zaistniałą sytuację, odstąpiła matce oraz jej rodzinie swoje mieszkanie, sama przenosząc się na kilka dni do koleżanki. Dla własnej wygody. Wystarczająco skomplikowane było przebywanie z nimi pod jednym dachem, zanim udało jej się znaleźć własny kąt; co przeciągała w nieskończoność, nie będąc przekonana do pomysłu życia w Nowym Jorku.
Prawdopodobnie nie przyszłoby jej do głowy, że kompletnie feralny i przepełniony niepowodzeniami — bo już wcześniej zaliczyła kilka wpadek — dzień może być jeszcze gorszy, gdyby, zaraz po otworzeniu się windowych drzwi, przed jej oczami nie pojawił się człowiek, którego usilnie próbowała unikać od kiedy tylko przyjechała na stałe do miasta. I przy każdych odwiedzinach w budynku zamieszkiwanym przez jej matkę.
C h o l e r a.
To nie tak, że Ren przejmowała się pojedynczymi randkami, jednonocnymi przygodami, czy innymi zdarzeniami, z kategorii r o m a n t y c z n e, które nie zmieniły absolutnie nic w jej życiu — wręcz przeciwnie, miała ich za sobą naprawdę sporo. I to zazwyczaj ona była stroną unikającą kontaktu, izolującą się i nie dającą znaku życia. Tutaj jednak czuła zwyczajnie, że … wyszła na idiotkę. Chciała, by się odezwał, po tym jak odbyli całkiem udaną — jej zdaniem — randkę. Była przekonana, że się odezwie; a fakt, że tego nie zrobił budził w niej lekkie zawstydzenie. Jak również coś, czego wcześniej nie miała okazji doświadczyć: poczucie odrzucenia.
Odzyskując rezon, Ren przybrała na twarzy najszerszy uśmiech, na jaki było ją stać i rzuciła krótkim: — Cześć — chcąc się przywitać jakby nigdy nic.

kit vanderbilt
brak multikont
into the unknown
32 lata 185 cm rezydent chirurgii w lenox hill hospital
Awatar użytkownika

Bogaty dupek z wyższych sfer, dla którego życie to dobra zabawa. Poważnie traktuje tylko swoją pracę w szpitalu.

something about me
by blossom

O Atticusie Vanderbilcie można było powiedzieć naprawdę wiele. Gdyby zapytać o to kobiet, z którymi miał na przestrzeni lat do czynienia, z pewnością byłoby to wiele niedobrego. Nigdy nie przejmował się bowiem szczególnie tym, co pomyślą sobie o nim kolejne kobiety, które podrywał dla sportu, to na swój urok osobisty, to na gruby portfel. Bawił się przez całe życie i nikt nigdy nie powiedział mu: dość!. Dlaczego więc miałby cokolwiek zmieniać w swoim lekkim podejściu do życia?
Nic więc dziwnego, że kiedy otworzyły się przed nim drzwi do windy w budynku, w którym mieszkał, a oczom ukazała piękna brunetka, która w dodatku z jakiegoś powodu się z nim przywitała, kąciki ust bruneta powędrowały w górę, a umysł zaczął skanować zasoby w poszukiwaniu odpowiedniej linijki na podryw. Momentalnie wszedł w tryb roboczy, a Nor stała się jego kolejną miłosną ofiarą. Kompletnie zapomniał o tej, którą właśnie szarmancko odstawił do domu, zanim wrócił do własnego apartamentu.
Prawdopodobnie, gdyby przeskanował katalog twarzy, z którymi już był na randce, dopasowałby tę konkretną do Noreen, jednak Vanderbilt nie przejmował się takimi detalami, zwłaszcza że randka ze Strickland miała miejsce kilka lat temu, a od tego czasu przez jego taśmę produkcyjną przewinęło się wiele innych nazwisk. Mniej lub bardziej zapamiętanych. Uniósł brew i oparł się łokciem o framugę wejścia do windy w taki sposób, że skutecznie blokował potencjalne zamknięcie się jej drzwi. Klapa jego marynarki odsunęła się przy tym, odsłaniając idealnie dopasowaną, błękitną koszulę, która podkreślała atuty fizyczne mężczyzny. Obiektywnie rzecz ujmując, Kit był naprawdę przyjemny dla oka. Sęk w tym, że uganianie się za niezliczoną ilością kobiet z nudów, czy w ramach zakładów z najlepszym kumplem, powoli robiło mu sieczkę z mózgu.
Cześć — odpowiedział na jej przywitanie — Dopiero się tu wprowadziłaś? Nie kojarzę cię z budynku — kontynuował, nieco obniżonym tonem głosu, który z jakiegoś powodu zawsze działał na kobiety, jak wibrator — Mogę ci pokazać okolicę, jeśli chcesz — była ładna, gotów był zabrać ją najpierw na jakieś dobre jedzenie, aby nieco zmiękczyć jej podejście, a dopiero potem pokazać okolicę w postaci swojej sypialni. Czy przeszkadzało mu to, że dopiero co wrócił z innej randki? Absolutnie nie.

noreen j. strickland
brak multikont
into the unknown
28 lat 163 cm brak informacji
Awatar użytkownika

In New York
Concrete jungle where dreams are made of
There's nothin' you can't do
Now you're in New York

something about me
by -

Nie miała w zwyczaju się p r z e j m o w a ć. Analizować pojedyncznych spotkań, przez dłuższy czas myśleć o osobach, z którymi randkowała, czy też angazować emocjonalnie. Izolowała się. Blokowała uczucia. Nie pozwalała nikomu na to, by się do niej zbliżył. Była dobra jedynie w uciekaniu, co absolutnie nie napawało jej dumą, ale pozwalało w utrzymywaniu kontroli.
Odwrotna sytuacja nie miała jednak miejsca zbyt często — i zdecydowanie nie w taki sposób. Zawahała się, spoglądając na mężczyznę nieprzeniknionym wzrokiem. Otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale zaraz je zamknęła; nie mając pojęcia, w jaki sposób powinna zareagować. Czy rzeczywiście jej nie pamiętał, czy głupia odzywka była jedynie fasadą? Zgrywał się? Próbował naprawić sytuację? Chciał się z nią spotkać ponownie, ale nie wiedział, w jaki sposób to zrobić? Był aż takim idiotą? Miała ochotę go zignorować — idąc, w zasadzie, tymi samymi śladami. Minąć i nie odezwać się ani słowem. Szkopuł polegał jednak w tym, że po pierwsze, aktualnie blokował jej wyjście z windy, a po drugie, Ren była zbyt dobrze wychowana, by zdecydować się na taki ruch. Powstrzymała nawet — z niesamowitym trudem — przewrócenie oczami i raz jeszcze zmierzyła go wzrokiem.
Jestem przekonana, że już na siebie wpadliśmy — powiedziała, tonem sugerującym, że chciała być lekko z ł o ś l i w a. Zdecydowała się jednak nie wspominać o randce — a przynajmniej nie teraz. Uznała, że być może nadarzy się ku temu lepsza okazja; nawet jeśli niekoniecznie chciała go ponownie spotykać. To, akurat, kompletnie się nie zmieniło. — Tylko tu pomieszkuję — dodała, zgodnie z prawdą. Jej pobyty u matki faktycznie można było nazwać p o m i e s z k i w a n i e m. — To miłe. Znalazłbyś czas? — z całej siły starała się, by nie zabrzmieć k p i ą c o, ale chyba jej się to udało. Była niezwykle dumna z opanowanej postawy, jaką prezentowała. Gdyby jej matka była w pobliżu, najpewniej rozmowa nie wyglądałaby równie miło; Philippa często pozwalała sobie na dosadne uwagi.

kit vanderbilt
brak multikont
into the unknown
ODPOWIEDZ